Piotr Polechoński

Zła przeszłość pewnego budynku w Koszalinie. To tutaj urzędowali gestapowcy

Tak prezentowali się funkcjonariusze Gestapo w jednym z niemieckich miast. Takie mundury można było zobaczyć też w Koszalnie Fot. archiwum Tak prezentowali się funkcjonariusze Gestapo w jednym z niemieckich miast. Takie mundury można było zobaczyć też w Koszalnie
Piotr Polechoński

Złowrogie słowo „Gestapo” większości z nas kojarzy się z filmami wojennymi. Tymczasem ta zbrodnicza tajna policja polityczna swoją siedzibę miała też w Koszalinie.

Koszaliński oddział Gestapo podlegał Szczecinowi i został utworzony zaraz po tym, gdy ta forma policji została powołana do życia, tuż po dojściu Hitlera do władzy, w 1933 roku. Swoim zasięgiem obejmował teren rejencji koszalińskiej. Koszalińskie struktury Urzędu Tajnej Policji Państwowej oparte zostały na organizacji placówki policji kryminalnej, która wówczas funkcjonowała przy prezydencie rejencji (odpowiednik dzisiejszego wojewody).

Wielki strach przy Moriztstrasse 7

Jednak po pewnym czasie koszalińskie Gestapo usamodzielniło się na tyle, że lokalni gestapowcy mogli wprowadzić się do swojej, własnej już siedziby. Ta została zlokalizowana w budynku, przy ówczesnej ulicy Moriztstrasse 7. Przetrwał on do naszych czasów i dziś jego adres to ulica Jedności 7, niedaleko od skrzyżowania z ulicą Zwycięstwa. Przez długie, powojenne lata mieścił się tutaj jeden z komisariatów koszalińskiej Milicji Obywatelskiej, a od jakiegoś czasu mieści się tutaj siedziba Regionalnej Izby Obrachunkowej.

Tajna policja w trzech odsłonach

Koszalińska placówka Gestapo składała się z trzech wydziałów. Pierwszy zajmował się sprawami ogólnoadministracyjnymi. Drugi, najbardziej rozbudowany, zajmował się kluczową działalnością dla tej totalitarnej formacji, czyli wszelkimi represjami i terrorem. Między innymi miał zwalczać wszelką działalność komunistyczną oraz wszelkie przejawy niekomunistycznej działalności antyhitlerowskiej, kontrolować sprawy wyznaniowe i żydowskie. Z kolei pracowników wydziału ostatniego, czyli trzeciego, interesowały sprawy kontrwywiadu, ruchu cudzoziemców. Później, po wybuchu wojny, do ich obowiązków doszedł jeszcze nadzór nad jeńcami wojennymi, ściganie zbiegów.

Głośny proces z grudnia 1933 roku

Działalność koszalińskich gestapowców była taka sama, jak gdzie indziej: nastawiona na zbrodnie, prześladowanie Żydów i Kościoła ewangelickiego i bezwzględną eliminację jakiejkolwiek opozycji wobec nazistowskiego systemu. W pierwszym okresie ze szczególnym zacięciem ścigano, wtrącano do więzień, wysyłano do obozów koncentracyjnych działaczy komunistycznych. Głośnym echem odbił się zwłaszcza proces z grudnia 1933 roku.

Wówczas na ławie oskarżonych koszalińskiego sądu posadzono grupę komunistów, których oskarżono o to, że zamordowali dwóch członków hitlerowskiej paramilitarnej organizacji S.A. Ci próbowali zakłócić komunistyczne zebranie w Sianowie i zostali zabici w drodze powrotnej do Koszalina.

Noc Kryształowa w Koszalinie

Gestapowcy wzięli też czynny udział w zorganizowaniu w Koszalinie „Nocy Kryształowej”, czyli ataku na żydowskie sklepy i miejsca kultu. W tym czasie koszalińska społeczność żydowska była już niewielka i liczyła 10 rodzin (inne rodziny, „zachęcone” w odpowiedni sposób, wyjechały już wcześniej). Tej nocy zburzona została koszalińska synagoga, spalono dom pogrzebowy i zniszczono oba żydowskie cmentarze.

Korzystałem z fragmentów opracowania Alicji Leitgeber-Miziołek, za zgodą Stowarzyszenia Przyjaciół Koszalina (www.przyjeciele.koszalin.pl).

Piotr Polechoński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.