Joanna Boroń

Zimowa przygoda w górach, pod namiotem

Zimowa przygoda w górach, pod namiotem Fot. Grzegorz Stodolny
Joanna Boroń

Biwak? Z namiotem? Owszem. Ale zimą? Jest zimno, niewygodnie i... rewelacyjnie. Warto choć na trochę opuścić nasz luksusowy, ciepły i bezpieczny świat.

„Zimowy Biwak” to impreza, na którą od 12 lat zaprasza Magazyn Turystyki Górskiej NPM. Spanie w namiotach to tylko jedna z atrakcji. Ideą imprezy jest pokazanie, że góry zimą są niesamowite, ale trzeba czuć przed nimi respekt, bo potrafią być zabójcze. Mróz, lawiny, oblodzone zbocza to tylko niektóre z niebezpieczeństw, które zimą czekają na wędrowców.

Do miejscowości Pasterka w Górach Stołowych zjeżdżają miłośnicy gór z całej Polski. Ich cel to świetna zabawa, nauka i nowe znajomości. Namiot nad głową Budowanie obozowiska integruje, tak jak noc na mrozie. Spanie pod namiotem zimą jest wyzwaniem, choć - słuchając opowieści o naszych himalaistach - nie tak wielkim.

Oni świetnie sobie radzili w dużo niższych temperaturach bez termoaktywnej bielizny, śpiworów wykonanych przy użyciu kosmicznych technologii, rozgrzewaczy chemicznych. Jesteśmy w tej uprzywilejowanej sytuacji, że nie ograniczają nas rozmiary plecaków - na miejsce biwaku większość z nas przyjechała samochodami, których bagażniki są dość pojemne - znaleźć w nich można dodatkowe śpiwory, koce, materace.

Przed zimnem chroni odpowiednia bielizna, czapki (konieczność) i odpowiednie skarpety. A i tak nocą większości z nas jest zimno i niewygodnie. Pierwsza noc daje nam też cenną lekcję - picie dużych ilości płynów może jest zdrowe, ale bardzo utrudnia spanie na zimnej ziemi, a wyplatanie się z kokonu ze śpiwora (lub kilku) to nie lada wyzwanie.

Ogień najważniejszy

Zimą w górach najcenniejsze jest ciepło - gorąca, koniecznie słodka herbata, może uratować życie, a gorący posiłek, nawet jeśli ma postać papki dla niemowląt, na mrozie smakuje jak danie z pięciogwiazdkowej restauracji. Nic dziwnego, że jednym z głównych punktów naszej edukacji jest gotowanie na mrozie.

Nie mieliśmy pojęcia, że butlę z gazem trzeba ogrzać, najlepiej temperaturą swojego ciała, że menażkę ze śniegiem można przypalić (tak, tak to nie błąd: można), ani, że butli nie można stawiać bezpośrednio na ziemi, ani na ulubionej bluzie czy czapce, bo potrafi wyciąć w niej dziurę.

Próbujemy też na swoich kubkach smakowych różnych wersji nowoczesnych „gotowców”, które z chińskimi zupkami nic nie mają wspólnego, za to całkiem sporo z podróżami w kosmos.

Ratownicze ABC

Dużo rozmawiamy o bezpieczeństwie i pierwszej pomocy w nagłych wypadkach. Nasi instruktorzy cierpliwie uczą nas, jak sobie radzić w kryzysowych sytuacjach - zakładać opatrunki, tamować krwawienie, czy szykować prowizoryczne schronienie od wiatru i mrozu, budując na przykład śnieżną jamę.

Dowiadujemy się, jakie są stopnie hipotermii, jak z nią walczyć (instruktorzy powtarzają niczym nasze babcie: zawsze noście czapki), a kiedy lepiej nie walczyć, bo bywa, że hipotermia ratuje życie ofiarom górskich wypadków. Obyśmy nigdy z tej wiedzy nie musieli korzystać.

Joanna Boroń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.