Wielkie auta, wielka pasja. Praca za kółkiem daje wolność

Czytaj dalej
Fot. Radek Koleśnik
Joanna Krężelewska

Wielkie auta, wielka pasja. Praca za kółkiem daje wolność

Joanna Krężelewska

Aneta Czachor jest pierwszą kobietą, którą PGK zatrudnia na stanowisku kierowcy.

Fani telewizyjnego programu „Ice Road Trucker” z pewnością pamiętają, że w gronie jego bohaterów, doświadczonych kierowców ciężarówek, którzy przemierzają piekielnie trudne odcinki himalajskich tras, była Lisa Kelly. Ta filigranowa dama zachwycała nie tylko odpornością na stres, ale i umiejętnościami, które pozwoliły jej bezpiecznie pokonywać drogi zbudowane na skalnych półkach nad urwiskami. Aneta Czachor z Niedalina po Indiach wprawdzie nie jeździła, ale ekstremalne warunki zimowej aury poznała w austriackich górach. Również za kółkiem potężnej ciężarówki. Dziś nie jeździ już po Europie. Spotkać ją można za to na przykład w Koszalinie, Sianowie czy Bobolicach. Prowadzi ciężarowego MAN-a, albo śmieciarkę. Jest pierwszą kobietą, którą na stanowisku kierowcy-ładowacza zatrudniło Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Koszalinie. I choć do widoku pań za kierownicami autobusów MZK wielu pasażerów już się przyzwyczaiło, to wciąż pani Aneta w pomarańczowym uniformie przykuwa uwagę mieszkańców. - Ludzie są trochę zdziwieni, ale uśmiechają się, czasem do mnie machają. Zdarza się też, że zagadują, o coś zapytają. Jest mi wtedy bardzo miło - uśmiecha się pani Aneta. - Panowie, którzy przyjeżdżają po śmieci to codzienny widok. A kiedy za kółkiem wielkiej śmieciarki jest kobieta, a czasem jeszcze chwyci za kontener, to widok... może być zaskakujący.

Pokora i uśmiech

Koledzy z pracy na początku testowali umiejętności pani Anety. - Może trochę w nie powątpiewali. Mam na to prosty sposób - wystarczy, że ktoś usiądzie na fotelu pasażera i zobaczy, jak jeżdżę. Nie przeszkadza mi, że czasem muszę przekonać kogoś do siebie. Ważna jest bowiem pokora - podkreśla. Aneta Czachor pokorę łączy z promiennym uśmiechem i humorem. I nie boi się zapytać, jeśli czegoś nie wie. - Bo tylko tak mogę się nauczyć, jak na przykład obsłużyć pompę w śmieciarce... - kwituje. Efekt? Koledzy dziś nie hamują się z komplementami. Pani Aneta już usłyszała, że śmieciarką cofa i manewruje lepiej, niż niejeden z panów.

Za kółkiem potężnej maszyny - skąd taki pomysł na życie? Wprawdzie kierowca ciężarówki to nie jest już zawód, w którym kobiety się nie realizują, ale jest ich zdecydowanie mniej, niż panów... - Prowadzenie auta od zawsze było moją pasją. Kiedy zdałam egzamin na prawo jazdy kategorii B, wsiadłam za kółko i... wiecznie już nie było mnie w domu. Mama śmiała się, że ciągle gdzieś kursowałam. A ja odnalazłam w tym swoją wolność - wspomina.

Aneta Czachor znalazła pracę za granicą, by zarobić na kolejne kursy i egzaminy. To wcale nie jest tania przyjemność. Udało się i osiem lat temu lista kategorii prawa jazdy pani Anety wydłużyła się o B+E, C, C+E. - Chciałam robić to, co jest moją pasją. Zaczęłam pracować, jako kierowca „Tira”. Zjeździłam praktycznie całą Europę. Portugalia, Hiszpania, Włochy, Austria, Szwajcaria - lista krajów jest długa - wylicza.

Kiedy powiedziała w domu, że będzie pracować jako kierowca, wszyscy pomyśleli, że mówi o taksówce. A kiedy zdradziła, że wcale nie o taksówkę chodzi... - Mama pokiwała głową i powiedziała: gdzie kobieto takim wielkim autem będziesz jeździć? - wspomina pani Aneta. - A ja miałam cel i do niego dążyłam. Cóż, później w moje ślady poszedł też brat i mój chrześniak - uśmiecha się.

Czy w kilkutygodniowej trasie pani Anecie dokuczała samotność? - W życiu! Kierowcy to zgrana ekipa. Zawsze podczas postoju poznaje się ludzi. Czasem te przyjaźnie zostają na dłużej. Wymienialiśmy się filmami, a kiedy trasy się pokrywały, wybieraliśmy częstotliwość na CB radio i rozmawialiśmy podczas podróży - opisuje. Bywało też zabawnie, bo na parkingach inni kierowcy często pytali panią Anetę, gdzie jest jej mąż. - Myśleli, że jestem tylko pasażerką - śmieje się. - Teraz kobieta za kółkiem to częstszy widok.

Dzięki temu, że kierowcy są zgraną ekipą, awarie samochodów nigdy nie były wielkim problemem. - Jechałam z Hiszpanii do Portugalii i rozeszły się dwie „nalewki”. To opony, które mają nalaną gumę i wysoka temperatura je zabiła. Reakcja innych kierowców była natychmiastowa. Zatrzymali się, pomogli. I to nie tylko dlatego, że kobieta była za kółkiem. W tym zawodzie ludzie sobie bardzo pomagają - słyszymy.

W kwestiach technicznych pani Aneta musiała być od początku biegła. Szkołą życia był dla niej pierwszy pojazd - miał milion kilometrów przebiegu. - Kiedy coś się popsuło, inni służyli radą i pomocą. Było to dla mnie szkolenie, a kiedy jednocześnie pracuje kilka osób, usterka naprawia się niemal sama... - mówi.

Pomoc innych bywa nieoceniona również w kwestii bezpieczeństwa, bo w trasie nie zawsze bywa przyjemnie. - Czasem nocą ktoś puka do drzwi kabiny. Plagą są złodzieje. Kierowcy ostrzegają się, na którym parkingu lepiej się nie zatrzymywać. W Portugalii złodziej wyciął mi oczko w plandece, ale na szczęście towar był już rozładowany, więc skończyło się tylko na jej sklejeniu. Trzeba być ostrożnym. Jeśli jednak człowiek jest komunikatywny, otwarty na drugiego człowieka, to w zamian dostaje ciepło, serdeczność i wsparcie. Stąd właśnie ostrzeżenia, jeśli gdzieś jest niebezpiecznie.

Po stronie plusów zapisać z kolei można widok przepięknych miejsc. W trasie wiele można zobaczyć, ale trzeba to zaplanować. - Zawsze musi być jedna osoba, która przypilnuje aut. Wtedy można wybrać się na plażę, na zakupy, pozwiedzać. Wszystko też zależy od terminów - jak jest przestój w wysyłce towaru, można spokojnie zwiedzać. Zdarzają się naprawdę miłe niespodzianki. W Hiszpanii czekałam dwa dni na załadunek ziemniaków. Poznałam świetnych ludzi, którzy zaprosili mnie na festyn w maleńkiej hiszpańskiej wiosce. Wytańczyłam się za wszystkie czasy! - wspomina.

Stabilnie, na miejscu

Po latach wojaży pani Aneta wyszła za mąż i urodziła córeczkę. Zdecydowała, że pracować będzie w pobliżu domu. Ale, oczywiście, za kółkiem. Zatrudniła się w firmie transportującej palety. To była praca wymagająca również pod względem fizycznym. - Palety ważyły tonę. Czasem do dyspozycji były wózki elektryczne, a czasem nie... - uśmiecha się. Dziś jest ogromnie szczęśliwa, że pracuje w PGK. - Choć przyznam, że jest to najbardziej odpowiedzialna praca. Trzeba bardzo uważać, mieć oczy dookoła głowy. Wyprawa w trasę ciężarówką to prosta sprawa. Załadunek, droga, rozładunek. A teraz mam w zespole jeszcze dwóch ludzi, dwóch ładowaczy. Trzeba uważać na zaparkowane w wąskich uliczkach auta. Ale cieszę się, bo koledzy są bardzo życzliwi. Pokazują trasę, podpowiadają, że za rogiem jest jeszcze jeden dom, a w innym śmietnik jest zabudowany. Są moim GPS-em - podkreśla Aneta Czachor.

Pracę zaczyna po szóstej rano. O 6.30 rusza w trasę, a wcześniej musi sprawdzić, czy auto jest sprawne. Śmieciarka, ciężarówka, do której ładowane są worki z segregowanymi odpadami - nie ma znaczenia, jaki wóz dostanie danego dnia, bo za kółkiem każdego czuje się świetnie. - Nie widzę się w innym zawodzie. Czuję wolność za kółkiem. Dostaję dyspozycję, jadę i to właśnie lubię. Lubię być w ruchu, być między ludźmi - podkreśla.

Czy jej zdaniem teza, że kobiety są gorszymi kierowcami to mit? - Zdecydowanie. Trzeba mieć zapał, czuć w sobie pasję do czegoś i nie bać się. Jeśli ktoś się boi, daleko nie zajdzie. A nawet nie zajedzie! I tu płeć nie ma najmniejszego znaczenia. Jeśli coś kochasz, starasz się rozwijać, uczysz się, to będziesz coraz lepszy - kwituje.

Joanna Krężelewska

Rocznik 1983. Urodzona w dniu, kiedy Polska w meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Europy zremisowała z ZSRR 1:1. Absolwentka Wydziału Nauk Historycznych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od 2006 roku dziennikarka „Głosu Pomorza”, dziś „Głosu Koszalińskiego”. Na łamach dziennika relacjonuje przebieg procesów sądowych w sprawach karnych. Pisze o kulturze, sprawdza, co dzieje się w gminie Sianów i gminie Karlino. Na gk24.pl prowadzi magazyn poświęcony kulturze. Autorka książki „Historia pisana zbrodnią”, poświęconej najgłośniejszym procesom sądowym w sprawach karnych, które toczyły się przed koszalińskim sądem po II wojnie światowej. Nałogowo czyta, szczególnie kryminały i przepisy kulinarne. Uwielbia podróże, żeglowanie, wycieczki rowerowe i las.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.