Marzena Sutryk

Wielki skarb znaleziony pod Białym Borem

W tym garncu został znaleziony skarb, w tym głównie biżuteria. Według muzealników prawdopodobnie jest to największy skarb archeologiczny w Polsce Fot. KWP Szczecin W tym garncu został znaleziony skarb, w tym głównie biżuteria. Według muzealników prawdopodobnie jest to największy skarb archeologiczny w Polsce
Marzena Sutryk

Policja chwali się, że odzyskała największy skarb na Pomorzu. Dyrektor Muzeum w Koszalinie twierdzi, że nie miała w tym udziału.

- To nie policja odzyskała skarb, tylko Muzeum w Koszalinie - mówi Jerzy Buziałkowski, dyrektor koszalińskiej placówki. - Policja nic nie ustaliła, tylko została dokładnie poinformowana o okolicznościach odzyskania i zabezpieczeniu skarbu przez Muzeum - dodaje.

To reakcja dyrektora na gorąco po tym, jak zachodniopomorska i pomorska policja ujawniły we wtorek, że w koszalińskim Muzeum odnalazła skarb, który wcześniej został tu przekazany przez osoby, które go przywłaszczyły.

- Skąd ta ocena dotycząca przywłaszczenia? - oburza się dyrektor Buziałkowski. - Od wyroków są sądy. Poza tym nieprawdą jest, że policja długo pracowała nad sprawą i dotarła do nas, bo to my odzyskaliśmy skarb od człowieka, który go znalazł w rejonie Białego Boru. I nie jest to, jak podaje policja, tzw. skarb z Miastka, tylko skarb z Białego Boru, który podlega pod Muzeum w Koszalinie - mówi dyrektor. Rzecz dotyczy ok. 200 unikatowych, drobnych przedmiotów z brązu sprzed 2800 lat.

- To głównie biżuteria, bardzo cenna pod względem wartości muzealnej, dobrze zachowana. Było to możliwe dzięki temu, że była przechowywana w ziemi w garncu, który był ułożony do góry dnem i przykryty drewnianą pokrywą. Gdyby nie stał odwrócony, zapewne wiele drobiazgów uległoby zniszczeniu - wyjaśnia Buziałkowski.

Mundurowi, którzy prowadzą postępowanie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Miastku, nie wykluczają zatrzymań. Za przywłaszczenie dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury grozi do 10 lat więzienia.

Wśród drobiazgów stanowiących skarb znaleziony w Białym Borze jest głównie biżuteria z brązu sprzed 2800 lat. Na razie wszystko zostało zabezpieczone przez policję jako dowód w sprawie

Z Komendy Powiatowej Policji w Bytowie dowiadujemy się, że w maju miasteccy policjanci otrzymali zawiadomienie pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków dotyczące wykopania, a także przywłaszczenia bardzo cennych i unikatowych skarbów z wczesnej epoki żelaza.

- Działania śledczych doprowadziły ich do mieszkańca Miastka. Ustalenia mundurowych wskazywały, że mężczyzna może posiadać część przedmiotów wskazanych w zawiadomieniu. Informacje potwierdziły się. W czerwcu w mieszkaniu na terenie Miastka policjanci zabezpieczyli 11 przedmiotów, m.in. naszyjnik, bransolety i zawieszki - mówi asp. Michał Gawroński, rzecznik KPP w Bytowie. - Dalsze czynności prowadziły w kierunku województwa zachodniopomorskiego. W tym samym czasie koordynator ds. zabytków z KWP w Szczecinie ustalił, że większość poszukiwanych przedmiotów znajduje się w Muzeum w Koszalinie, gdzie miały być przekazane przez osoby, które je wykopały, twierdząc, że pochodzą z okolic Białego Boru.

- To bardzo delikatna sprawa, która wygląda inaczej niż przedstawia to policja, która przypisuje sobie sukces - mówi z kolei Jerzy Buziałkowski, dyrektor Muzeum w Koszalinie. - 12 lipca przejęliśmy skarb od mieszkańca Miastka, który wykopał go wspólnie ze znajomym w rejonie Białego Boru. Byliśmy w miejscu, gdzie dokonano znaleziska. Potym, jak w miasteckich mediach pojawiły się informacje, że domuzeum w Lęborku trafiło 11 cennych eksponatów i że policja szuka pozostałej części skarbu, mężczyzna przestraszył się i skontaktował z nami. Zgodził się wszystko nam przekazać, nie chciał znaleźnego. Przejęliśmy skarb, wszystko zostało zinwentaryzowane i zabezpieczone do dalszych prac konserwatorskich. Informację przekazałem konserwatorowi zabytków, władzom Koszalina i policjantowi z KWP. Tym bardziej jestem oburzony poniedziałkowymi „odwiedzinami” w muzeum dziesięciu policjantów po cywilu, ale z bronią. Przyjechali zabezpieczyć eksponaty jako materiał dowodowy w sprawie.

Pojawia się jeszcze kwestia, gdzie trafią eksponaty. - Bardzo nam zależy, by znalazły się u nas - mówi dyrektor. - Ale słyszę, że konserwator ma zdecydować, czy zostaną w woj. zachodniopomorskim, czy w pomorskim.

Marzena Sutryk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.