W Polskiej Żegludze Bałtyckiej S.A. wreszcie spokój i ambitne plany

Czytaj dalej
Fot. PŻB S.A
Iwona Marciniak

W Polskiej Żegludze Bałtyckiej S.A. wreszcie spokój i ambitne plany

Iwona Marciniak

Niedawno minął rok odkąd prezesem Polskiej Żeglugi Bałtyckiej S. A. został Piotr Redmerski.

Końcówka 2015 r. przyniosła PŻB długo oczekiwane uspokojenie, po wielu kolejnych, nieudanych próbach prywatyzacji, które konsekwencji dla przedsiębiorstwa z 40-letnią tradycją, obawiali się nie tylko związkowcy . Rząd PiS ostatcznie odstąpił od prywatyzacyjnych planów, które przewidywały w pewnym momencie sprzedaż PŻB za równowartość dwuletniego zysku spółki. Co więcej , rząd dał spółce „zielone światło” na rozwój i przede wszystkim na rozbudowę floty. Wtedy, na przełomie 2015 i 2016 roku, wybór Piotra Redmerskiego na prezesa PŻB oznaczał, że na czele spółki staje człowiek, który zna świetnie nie tylko firmę, ale i promowy rynek. Piotr Redmerski był związany z PŻB od lat. Najpierw był dyrektorem finansowym, potem pełnił obowiązki prezesa, był też członkiem zarządu spółki. 2015 rok firma zamykała 35-milionowym zyskiem, dysponując m.in. kupionym zaledwie rok wcześniej za 140 mln zł promem Mazovia.

Panie prezesie, spotykamy się po roku Pana rządów w PŻB. W jakiej kondycji jest teraz spółka?

Jest dobrze, w realizacji naszej strategii, naszych celów, pomaga nam rynek, w tym niskie ceny paliwa. To prawdopodobnie jeden z najlepszych okresów w historii naszego rozwoju. Działania podjęte w poprzednich latach, przegrupowanie floty i zakup nowego promu Mazovia, przyczyniają się do tego, że sytuacja firmy jest dobra, aczkolwiek musimy jeszcze pamiętać, że czeka nas wymiana 2 promów, które w tej chwili są już ekonomicznie i fizycznie zużyte. To są zadania, które zarząd musi realizować nie zatrzymując się w miejscu i zachwycając się rezultatem, który osiągnęliśmy.

Przed firmą projekt budowy dwóch całkowicie nowych, nowoczesnych promów pasażersko-samochodowych. Te statki, co bardzo ważne, mają być budowane w polskich stoczniach. Latem został podpisany list intencyjny, z założeniem realizacji tego projektu przez konsorcjum partnerów przemysłowych, w skład którego wchodzi Gdańska Stocznia Remontowa, Stocznia „Nauta” z Gdyni, Morska Stocznia Remontowa „Gryfia”, a także koordynujący przemysł stoczniowy Szczeciński Park Przemysłowy.

Rzeczywiście jest realna szansa na budowę nowych promów. Cały czas nad tym pracujemy. Sytuacja na rynku na to pozwala. Rozmowy z bankami i instytucjami finansowymi są bardzo obiecujące.

Ile mają kosztować te nowe promy? Na jakiej linii będą pływać?

Pieniądze lubią ciszę (uśmiech). Nie ma jeszcze ustalonej ceny. Na pewno będą pływać ze Świnoujścia do Ystadt. Reszta informacji jest tajemnicą handlową.

Ile warte jest przedsiębiorstwo w tej chwili?

Nie znam kwoty wyceny, ale kapitały własne, które oscylowały w czasie procesów prywatyzacyjnych wokół 40 mln zł, są w tej chwili kilkukrotnie wyższe i myślę, że zbliżają się do 150 mln zł, czyli firma potroiła swoją wartość. Wartość rynkowa jest zapewne jeszcze wyższa, a to dla właściciela bardzo dobra informacja. To, czego nie udało się sprzedać za 40 milionów złotych, jest teraz warte około 200 milionów złotych.

Jak to możliwe?

To zależy od rynku, od załogi, od sprawnego zarządzania i wykorzystania szansy. My tę szansę wykorzystaliśmy. Oczywiście spadek cen paliw przyczynił się do tego sukcesu w jakichś 30 procentach. Podkreślam też, że dzięki niemu nie musieliśmy podnosić cen naszym klientom. W PŻB śmiało możemy teraz myśleć o poważnych inwestycjach. Inaczej zarządza się przedsiębiorstwem, które jest wystawione na sprzedaż. Wtedy wszystkie plany były stopowane. Teraz mamy strategię działania, załoga ma ambicje, inne morale i zdecydowanie wierzy, że można odbudować tę flotę, postawić firmę na nogi tak, by nie tylko przez kilka, ale i kilkadziesiąt lat była znaczącym graczem na rynku.

Nie możecie Państwo stać w miejscu, bo konkurencja nie śpi.

Stanie w miejscu oznacza cofanie się. Skoro rynek się rozwija , skoro buduje się infrastrukturę drogową i powiększa terminale i keje, byłoby nieodpowiedzialne, gdyby firma nie dostosowała się do tych warunków. I znów muszę podkreślić, że niezbędna są inwestycje żeby sprostać rosnącym potrzebom naszych klientów. Nowy tonaż i zagospodarowanie tego rosnącego rynku jest w najbliższych latach nieodzowne.

Jak wygląda współpraca PŻB z polską konkurencją, czyli spółką PŻM? W koncówce rządów PO przewidywano utworzenie Polskiej Grupy Promowej, w której skład miały wchodzić obie spółki i spółka rządowa Polskie Inwestycje Rozwojowe. PGP nie powstała, ale chyba część pomysłów ma szansę wejść w życie, prawda?

Na pewno rozmawiamy o tym, żeby wspólnie odnawiać flotę. Będziemy się cieszyć, jeśli nasza polska konkurencja będzie budować promy na trasę Świnoujście - Trelleborg. My nie mamy w planach wprowadać promów tam, gdzie tworzyłyby nadpodaż. Napewno też harmonogram wstawiania nowych promów i ich liczba będzie dostosowywana tylko do wymogów rynku, by nie powodować bezsensownych strat jednej czy drugiej spółki.

PŻB zatrudnia na lądzie i wodzie ok. 600 osób. Podczas ubiegłorocznych obchodów 40 - lecia firmy, podkreślał Pan, że to ludzie są największą wartością PŻB. Czy ona także odczuwa poprawę kondycji firmy? Lepiej zarabia? Może firma zwiększa zatrudnienie?

Biorąc pod uwagę warunki kołobrzeskie, nasi pracownicy nie mają niskiego wynagrodzenia. Dostali pieniądze na święta, mają podwyżki - zarówno ci pływający jak i lądowi. A co do nowych pracowników, to na pewno zakładamy zwiększenie zatrudnienia w dziale, który będzie odpowiedzialny za negocjacje związane z budową promów. Może na początek to niedużo, ale to chyba ważne dla nas wszystkich, że możemy śmiało zapewnić o planach zwiększania załogi, a nie jej zmniejszania.

Iwona Marciniak

Piszę w Głosie Koszalińskim od 1998 roku. Mam szczęście mieszkać w Kołobrzegu, którego plaża - bez względu na porę roku - to najlepszy antydepresant i akumulator dobrej energii. Zwłaszcza gdy biega się po niej z psem. Informuję o tym co dzieje się w mieście i powiecie kołobrzeskim. Moje teksty można znaleźć w sieci na stronie www.gk24.pl, www.kolobrzeg.naszemiasto.pl oraz papierowym wydaniu Głosu Koszalińskiego i piątkowym Głosie Kołobrzegu.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.