Piotr Polechoński

W Koszalinie miała powstać wieża Eiffla. Jest dół

Fragment wizualizacji pierwszego, niezrelizowanego projektu zabudowy placu Papieskiego (z repliką wieży Eiffla) Fot. Archiwum Fragment wizualizacji pierwszego, niezrelizowanego projektu zabudowy placu Papieskiego (z repliką wieży Eiffla)
Piotr Polechoński

Plac Papieski miał być wizytówką Koszalina, ambitnie łącząc komercję ze społeczną misją. Nie udało się.

Pomysł kompleksowej zabudowy placu Papieskiego pojawił się w 1992 roku. Dwa lata później prawicowe władze miasta wybrały na handlowego pośrednika koszalińską firmę „Remko”. Dwa lata później obie strony podpisały porozumienie akceptujące przygotowany projekt. Zakładał on, że na 5,5 hektarach placu Papieskiego powstanie nowoczesny, turystycznie atrakcyjny kompleks łączący Koszalin z Morzem Bałtyckim (poprzez tak zwaną oś bałtycką, prowadzoną przez Jamno, z portem jachtowym i mostem wiszącym wiodącym na wybrzeże). Zaś na samym placu stanąć miał biurowiec, centrum konferencyjne, hotel, kasyno, kino. Tuż obok stanąć miała... replika słynnej, paryskiej wieży Eiffla.Tak poważnego wyzwania architektonicznego miała się podjąć spółka „Plaza 2000”. Oprócz firmy „Remko” (jej wkładem byłby przygotowany projekt oraz ściągnięcie inwestora) do spółki przystąpiłoby też miasto, wnosząc aportem grunt wartości blisko 11 mln złotych. Miasto, wnosząc do spółki grunt, obniżyłoby koszty inwestycji. W zamian - oprócz części handlowej - powstałaby część niekomercyjna zbudowana za pieniądze prywatnego inwestora.

Strategicznego inwestora firma „Remko” zaprezentowała w 1998 roku. Wybór padł na Gemini Area Polska, firmę z niemieckim kapitałem. Ta zadeklarowała wyłożenie 82 milionów dolarów na realizację inwestycji. Uchwałę Rady Miejskiej o powołaniu spółki podjęto w ostatniej chwili - w trakcie ostatnich obrad w starym składzie.

Jesienne wybory w 1998 roku w cuglach wygrał SLD, wprowadzając do Rady Miejskiej ponad połowę radnych. W ten sposób władze w Koszalinie objęli ci, którzy jeszcze kilka miesięcy wcześniej ostro krytykowali projekt „Plaza 2000”. Między innymi zarzucali mu, że jest nierealny, nie zabezpiecza interesów miasta, a także je ośmiesza (pomysł budowy wieży Eiffla). Dla nikogo nie było tajemnicą, że w rzeczywistości chodzi tu o kompletnie inną wizję rozwoju Koszalina. Otóż SLD - i skupieni wokół Sojuszu lokalni biznesmeni - niezbyt przychylnie patrzyli na pojawienie się w mieście zewnętrznego kapitału. Ich zdaniem plac Papieski powinien zostać w rękach polskich, a jego przyszłą zabudową bez problemu mogą się zająć - oprócz miasta - firmy koszalińskie.

Wiosną 1999 roku zdominowana przez SLD Rada Miejska zrezygnowała z projektu „Plaza 2000”. Wybrano nowy projekt: przewidywał on budowę kompleksu handlowo-usługowego, salę widowiskowo-sportową, kręgielnię, basen, hotel. Wybudować to wszystko miała spółka Emka. Także i tym razem na udział w spółce zdecydowały się władze miasta wnosząc aportem ten sam grunt (o wartości 15 mln zł). Jednak już pozostałymi, głównymi udziałowcami zostali wyłącznie lokalni przedsiębiorcy: sieć sklepów „Sano” (30 procent udziałów), Marek Kwaśnicki, szef MK Cafe (30 procent). Stosowną uchwałę Rada Miejska podjęła w połowie 2000 roku. Budowa ruszyła z wielkim impetem i w połowie 2002 roku na placu Papieskim powstała Galeria Emka.

Tymczasem prezydentem został Mirosław Mikietyński. Ten w połowie marca 2003 roku publicznie ogłosił, że według niego drugi etap jest nierealny (”udziałowcy nie mają pieniędzy”), a miasto powinno jak najszybciej wycofać się ze spółki. Przekonywał, że jedyna szansa na dokończenie inwestycji , to jej całkowita komercjalizacja i sprzedaż. Ale taki scenariusz oznaczał dla miasta konieczność zbycia udziałów (wymaga tego ustawa o samorządzie). Wystąpienie Mikietyńskiego zirytowało właścicieli „Sano” i Marka Kwaśnickiego. Ci zgodnie twierdzili, że budowa drugiego etapu - ani jej społeczny charakter - nie są zagrożone.

Przez kolejne miejsiące spór stawał się coraz bardziej gwałtowny. Prezydent nadal dążył do opuszczenia przez miasto spółki.

W czerwcu 2003 roku koszalińscy radni przyjęli uchwałę zezwalającą na na sprzedaż miejskich udziałów. Z kolei przedstawiciele „Sano” i Marek Kwaśnicki nie chcieli ani odkupić akcji od miasta, ani zgodzić na wspólną sprzedaż całej spółki zewnętrznym inwestorom. Sytuacja zmieniła się dopiero w 2004 roku. Wtedy to trzej główni akcjonariusze zgodzili się na sprzedaż firmy.

Jednak pierwsze przetargi zakończyły się fiaskiem: nie zgłosił się nikt chętny. Była to historyczna i brzemienna w skutkach decyzja, gdyż sprzedaż akcji oznaczała, że ratusz definitywnie zrezygnował z wpływania na dalsze losy zabudowy na placu Papieskim. Niedługo potem wybuchł spór pomiędzy Markiem Kwaśnickim, a „Sano”. Właściciele sieci sklepów nie chcieli bowiem zgodzić się na wpuszczenie inwestora, który zbudowałby na placu duży sklep. Pat skończył się w lutym 2006 roku, gdy Marek Kwaśnicki kupił udziały od „Sano” (nieoficjalnie wymieniano kwotę 20 mln zł). Kilka miesięcy później, w lipcu 2006 r., Marek Kwaśnicki sprzedał spółkę Emka za 115 mln zł. Spółkę kupił brytyjski fundusz inwestycyjny LCP Properties, który należy do London & Cambridge Properties Ltd (inwestuje w centra handlowe, usługowe, obiekty logistyczne i biurowe). LCP Properties jest właścicielem Emki do dzisiaj.

Zaraz po kupnie spółki fundusz zapewniał, że zabudowa placu Papieskiego zostanie rychło dokończona. Rok później, w lipcu 2007 r., ruszyły pierwsze prace, a tuż obok pojawił się plakat, że druga część galerii Emka powstanie do końca 2008 r. (miało się tu znaleźć kino, podziemny parking i 150 sklepów). Tak się jednak nie stało, bo po wykopaniu wielkiego dołu, prace przerwano i nie podjęto ich do dzisiaj.

Piotr Polechoński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.