Ustawa o „bestiach” zawsze będzie wywoływała emocje

Czytaj dalej
Mariusz Parkitny

Ustawa o „bestiach” zawsze będzie wywoływała emocje

Mariusz Parkitny

Rozmowa z Arkadiuszem Krajewskim, prawnikiem, doktorantem Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.

Wkrótce z więzień zaczną wychodzić kolejne osoby, które pod odsiedzeniu wyroków za najpoważniejsze przestępstwa znów mogą trafić za kratki. Tyle, że do ośrodka terapeutycznego w Gostyninie i to na podstawie ustawy nazwaną przez media „dla bestii”. Mam wrażenie, że ustawa była pisana pod publiczkę. Te osoby już poniosły karę, odsiedziały wyrok. Teoretycznie powinny być wolne.

Arkadiusz Krajewski, prawnik: Tak zwana ustawa o bestiach weszła w życie w 2013 roku. Zgodnie z założeniami tego aktu istnieje możliwość uznania skazanego, któremu zbliża się koniec odbywania kary, za „stwarzającego zagrożenie dla społeczeństwa” i w związku z tym nakazanie mu leczenia lub w skrajnych przypadkach - umieszczenia go w specjalnym ośrodku. Przepisy te mają być wymierzone w tych, którzy na wolności znów mogą się zamienić w „bestie”.

Tacy skazani w ogóle będą kiedykolwiek mieli szanse wyjścia z tego ośrodka?

Jedynym warunkiem wyjścia z zamkniętego ośrodka jest skuteczność terapii, której przebieg oraz postępy będą co pół roku kontrolowane przez sąd i powoływanych przez niego biegłych.

Jak wygląda umieszczenie w ośrodku w Gostyninie?

Ustawa umożliwiła na mocy decyzji sądu cywilnego zastosowanie w stosunku do takiej osoby, po odbyciu kary więzienia, nadzoru prewencyjnego albo leczenia w ośrodku zamkniętym, który utworzono w Gostyninie.

Zgodnie z tą ustawą sąd orzeka o zastosowaniu nadzoru, gdy charakter zaburzeń psychicznych wskazuje, że zachodzi „wysokie prawdopodobieństwo”, iż dojdzie do popełnienia przestępstwa. Jeśli jednak istnieje „bardzo wysokie prawdopodobieństwo”, iż dojdzie do popełnienia przestępstwa sąd decyduje o umieszczeniu tej osoby w ośrodku. Według prokuratora generalnego „brak legalnej definicji wysokiego oraz bardzo wysokiego prawdopodobieństwa umożliwia dowolną interpretację sprawy przez sądy”.

Ustawa zakłada możliwość umieszczenia w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym więźniów, po odbyciu kary pozbawienia wolności w terapeutycznym systemie, u których zdiagnozowano np. zaburzenie osobowości, co może spowodować popełnienie poważnych przestępstw przeciw życiu albo wolności seksualnej.

Sprawę badał nawet Trybunał Konstytucyjny. Orzekł, że ustawa jest generalnie zgodna z konstytucją, poza małym wyjątkiem. Nie ukrywam, że ten wyrok mnie rozczarował.

Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok, podkreślając, iż ustawa jest zgodna z Konstytucją, ale niezgodny z nią jest jeden tylko artykuł. Ten który mówi, że opinię w sprawie zdrowia skazanego sporządza jeden lekarz. Ustawa więc obowiązuje, zastosowanie w stosunku skazanych na karę pozbawienia wolności, w terapeutycznym systemie, którzy są upośledzeni umysłowo, mają zaburzenia osobowości lub na przykład zaburzenia preferencji seksualnych o typie pedofilii i zdiagnozowano u nich wysokie ryzyko popełnienia poważnych przestępstw. O tym, czy osoba skazana na przykład za seksualne przestępstwa o których mowa powyżej może stanowić realne zagrożenie dla społeczeństwa, decyduje psychiatra oraz psycholog i seksuolog. Opierając się na ich opinii dyrektor z zakładu karnego występuje do sądu ze stosownym wnioskiem o uznanie więźnia za osobę, która stwarza zagrożenie. W toku sprawy, osoba ta może być poddana obserwacji psychiatrycznej, trwającej kilka tygodni.

Mam wrażenie, że mimo wyroku TK, sprawa wciąż budzi wątpliwości moralno-prawne.

Tak. Trudno nie zauważyć, że ustawa powstawała przy sprzeciwie środowiska psychiatrów oraz psychologów, Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Specjalisty Krajowego ds. Psychiatrii oraz Samorządu Lekarskiego, oraz Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, a także Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Komitetu Helsińskiego, a także wielu innych osób i instytucji, również wybitnych prawników. Jest to paradoksalna sytuacja: głos specjalistów od diagnozy oraz terapii jest lekceważony oraz dezawuowany i pomijany, gdyż decydują ci, których medyczna i terapeutyczna wiedza jest znikoma oraz fragmentaryczna, zazwyczaj mało aktualna.

W tym też kontekście pojawia się pewna przesłanka i wątpliwość dotycząca instrumentalizacji prawa. Należy się zastanowić, czy prawodawca, występując tu przeciwko ekspertom w danej dziedzinie nie chciał wykorzystać tych zapisów prawnych dla osiągnięcia instrumentalnych korzyści.

Według Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka lepsze rozwiązanie niż przymusowa terapia w izolacji stanowi rozszerzenie tzw. nadzoru prewencyjnego, przez m.in. możliwość zastosowania elektronicznego dozoru. W świetle najnowszych przepisów skazane osoby po zakończeniu odbywania kary nie wyjdą na wolność. Można ich umieścić w zamkniętych ośrodkach, takich jak np. zakład w Gostyninie. Środowisko prawnicze jest co do tego podzielone.

Jedną z osób, które dotknęła ustawa i to skutecznie był Mariusz Trynkiewicz, zabójca dzieci. Po odbyciu kary trafił do Gostynina.

Tak. Mariusz Trynkiewicz, zabójca oraz pedofil, który po odbyciu kary 25 lat więzienia decyzją sądu został umieszczony w ośrodku terapeutycznym w Gostyninie. Trynkiewicz był skazany za swoje zbrodnie na karę śmierci. Wyrok nie był wykonany a po zmianie ustrojowej z roku 1989 i pozostałym skazanym na tę karę, zamienione zostały wyroki na karę 25 lat więzienia.

Jakie są inne wątpliwości dotyczące ustawy o „bestiach”?

Brak jasnych regulacji w ustawie powoduje, że dyrektor więzienia ma prawo w nieskończoność przysyłać wniosek o izolację. Według tego co uważają prawnicy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka ustawa powinna zostać zbudowana na podstawie przepisów prawa karnego, a nie prawa cywilnego. Orzekając o prewencyjnym nadzorze, sąd ma prawo nałożyć na osobę skazaną obowiązek poddania się terapeutycznemu postępowaniu. Ustawa nie przewiduje jednak terminu, do kiedy przestępca musi pozostawać w ośrodku. Nie rzadziej niż raz na 6 miesięcy sąd, w oparciu o opinię lekarza psychiatry i wyniki postępowania terapeutycznego, ustala czy jest konieczny dalszy pobyt w ośrodku osoby, która stwarza zagrożenie. Jeżeli pobyt w ośrodku nie jest niezbędny, sąd orzeka o tym by wypisać skazanego z ośrodka. W związku z tym od opinii psychiatrów, psychologów oraz seksuologów i w konsekwencji tego od sądu zależy czy dana osoba albo przestępca seksualny dożyje swych dni odizolowany od całego społeczeństwa.

Podobne problemy istnieją w innych państwach np. w Niemczech.

W Niemczech Bundestag również uchwalił podobną ustawę, która zezwala w razie konieczności na przymusowe leczenie osób chorych psychicznie. Nie ma specjalnych programów dotyczących tego rodzaju więźniów w Niemczech, ale w rzeczywistości są regulacje prawne, które oparte są na odpowiedzialności prawnej tych osób. Chodzi tu o wyeliminowanie przestępców z systemu wymiaru sprawiedliwości w każdym stadium postępowania oraz procedur sądowych. Celem ustawy, która weszła w życie w dniu 13 kwietnia 2007 roku, było zwiększenie bezpieczeństwa publicznego oraz zapewnienie bardziej rygorystycznego monitorowania przestępców, którzy zostali zwolnieni z systemu sądownictwa karnego lub aresztowania w psychiatrii sądowej. Nowo zawarte na liście wymogi stawiane więźniom chorym psychicznie obejmowały obowiązek poddania się leczeniu - tzw. „terapii”. Innym przykładem są osoby chore psychicznie, przestępcy, tacy jak, np. schizofrenicy. Te osoby w Niemczech osądza się czasem w więzieniu, lub uznaje za podlegające odpowiedzialności karnej pomimo swego stanu, chyba że sąd nakłada łagodniejsze sankcje. Ważnymi organami interwencyjnymi są: policja, sądy i eksperci.

Federalna Izba Psychoterapeutów nie ma nic przeciw nowej ustawie. Prezes Izby Rainer Richter jest zdania, że „przymusowa terapia powinna być zastosowana tylko w ostateczności”. Federalny Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że leczenie przymusowe psychicznie chorych jest niedopuszczalne, gdyż brakuje w tym przypadku jednoznacznej podstawy prawnej. Od chwili ogłoszenia wyroku nie było to możliwe. Lekarze mieli w związku z tym związane ręce, jeśli chory psychicznie sprzeciwiłby się terapii. Problem powyższy został w chwili obecnej rozwiązany.

Wynika z tego, że w Polsce i Niemczech były różne powody powstania ustawo „o bestiach?

Polska jak i Republika Federalna Niemiec posiadają w swoich systemach prawnych odpowiednie przepisy, które mogą być określone jako tak zwane „ustawy o bestiach”. Cel wprowadzenia tych aktów prawnych w wymienionych krajach był odmienny. W Niemczech było to zaplanowane działanie mające za zadanie poddać odpowiednim procedurom osoby chore psychiczne, które trafiają lub mają trafić do zakładów karnych. W Polsce natomiast można powiedzieć, że była to pewnego rodzaju procedura awaryjna. Mowa tu o naprawianiu zaniedbań sprzed kilkudziesięciu lat. W chwili zmiany ustroju, kiedy wycofana z systemu karnego była kara śmierci, nie obowiązywała jeszcze kara dożywotniego pozbawienia wolności. Osoby, które wcześniej zostały skazane na karę śmierci, otrzymały najwyższy z istniejących z istniejących wówczas wymiarów kary, czyli 25 lat pozbawienia wolności. W ostatnich latach nagle okazało się, że osoby te mogą wyjść na wolność. Ustawa „o bestiach” była zatem rozwiązaniem pozwalającym na zatrzymanie ich „za kratami”. W obu przypadkach nie można zatem wprost - moim zdaniem - mówić o wykorzystaniu ustaw o bestiach w celu podjęcia instrumentalizacji prawa. Chodziło w tym przypadku przede wszystkim o naprawienie pewnych niedoskonałości danego systemu prawnego. Nawet niejako awaryjnego wprowadzanie ustawy o bestiach z jakim ma się do czynienia w Polsce nie może być traktowane jako stricte instrumentalizacja. Nawet jeśli w szerszej perspektywie zwykli obywatele oczekiwali takiego działania i w większości pozytywnie odebrali zmianę prawa w tym zakresie, to jednak pierwszoplanowe znaczenie posiadała w tym przypadku kwestia usprawnienia prawa.

Mariusz Parkitny

Jestem dziennikarzem od prawie dwóch dekad. Piszę do Głosu Szczecińskiego, Naszego Miasta Szczecin, Trendy, portali www.gs24.pl, szczecin.naszemiasto.pl. Jestem absolwentem wydziału prawa Uniwersytetu Szczecińskiego. Dlatego w pracy zajmuję się najczęściej sprawami wymiaru sprawiedliwości: relacjami z procesów, opisywaniem śledztw. Interesują mnie też sprawy Szczecina. Czasem przyglądam się też naszej polityce, która potrafi przyprawić o ból głowy.
Znajdziecie mnie też bardziej prywatnie na Facebooku https://www.facebook.com/mariusz.parkitny.75

Twitterze
https://twitter.com/ParkitnyMariusz

i Instagramie
https://www.instagram.com/parkitnymariusz/?hl=pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.