Ukrainiec szuka pracy, a praca szuka Ukraińca. Jak wygląda sytuacja w regionie?

Czytaj dalej
Joanna Boroń

Ukrainiec szuka pracy, a praca szuka Ukraińca. Jak wygląda sytuacja w regionie?

Joanna Boroń

Bezrobocie mamy niskie, pracy jest dużo, a chętnych na nią brakuje. Czy miliony wojennych uchodźców z Ukrainy zmienią sytuację? Jak wygląda ich zatrudnianie w naszym regionie w praktyce.

Oksana znalazła pracę w Szczecinie, w handlu. Pracuje w jednej z sieci dyskontów.

- Teraz już trochę potrafię mówić po polsku, ale na początku to nic nie mówiłam i mało rozumiałam - przyznaje.

Z Ukrainy wyjechała na początku marca. Mąż namawiał ją do przyjazdu do Polski, bo sam poszedł na wojnę i wolał, aby Oksana nie mieszkała w ich rodzinnym mieście.

- Mówił, że jak wyjadę, to będzie się o mnie mniej martwił - wspomina Oksana. - Będzie mu lżej walczyć. Myśleliśmy, że wyjeżdżam na chwilę, dosłownie na parę dni. Ani on, ani ja nie spodziewaliśmy się, że ta wojna tak długo będzie trwała.

Na początku Oksana wynajęła mieszkanie z koleżanką i żyły z oszczędności.

- Ale ile można siedzieć w domu i patrzeć się w telewizor? - mówi. - Zwyczajnie nudziło mi się, a ciągłe gapienie się w telefon i czekanie na wieści od męża powodowało, że nerwy miałam zszargane. Postanowiłam coś konkretnego robić.

Do pracy w sklepie zgłosiła się z ogłoszenia. Od razu przyznała, że chciałaby pracować na kasie, bo z wykształcenia jest ekonomistką, więc będzie jej łatwiej.

- Ale nie znałam polskiego - mówi. - Koleżanka z pracy powiedziała, że szybko nauczy mnie języka. Po trzech tygodniach poczułam, że coraz więcej rozumiem i mogę stanąć przy kasie. Kierownik w sklepie zrobił mi mały egzamin. Chciał sprawdzić, czy sobie poradzę. Byłam szczęśliwa, kiedy powiedział, iż dam sobie radę. Poczułam się wreszcie potrzebna.

Liczby mówią dużo...

Mamy rekordowo niskie bezrobocie. Praca jest. Nie ma chętnych. Poszukiwani są specjaliści (z medykami na czele), ale i pracownicy niewykwalifikowani. Wielu pracodawców z nadzieją patrzy na Ukraińców. Czy słusznie?

Według danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej z 27 czerwca, w Polsce zatrudnionych jest blisko 260 tysięcy uchodźców, w tym w województwie pomorskim ponad 19 tysięcy, a w zachodniopomorskim ponad 12 tysięcy. Czy to dużo? Biorąc pod uwagę, ilu Ukraińców znalazło u nas schronienie przed wojną, to niewiele. Na przykład w województwie zachodniopomorskim oficjalnie przebywa obecnie ponad 90 tysięcy obywateli Ukrainy, którzy dotarli do naszego regionu po wybuchu wojny 24 lutego.

Jak wygląda to w urzędach pracy w regionie? W PUP w Słupsku w okresie od 24 lutego do chwili obecnej zarejestrowało się 114 obywateli Ukrainy, a 42 osoby wyłączono z ewidencji. Pięcioro podjęło się robót publicznych, trzy - prac interwencyjnych, trzy zostały zatrudnione w ramach refundacji stanowiska pracy, a dziewięć skierowano na staż. Obecnie w rejestrze PUP Słupsk widnieje 72 obywateli Ukrainy, którzy szukają pracy. Z drugiej strony od 24 lutego pracodawcy z regionu zgłosili elektronicznie zatrudnienie 1372 uchodźców.

- Obecnie w powiatowych urzędach pracy w Zachodnio-pomorskiem mamy zarejestrowanych 1500 Ukraińców - mówi Andrzej Przewoda, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie.

Z kolei według danych Powiatowego Urzędu Pracy w Koszalinie pracę oficjalnie znalazło prawie 1200 osób.

... ale nie wszystko

- Mamy absolutną świadomość, że część obywateli Ukrainy pracuje u nas w regionie na czarno - mówi dyrektor Przewoda. Najwięcej takiej „czarnej” pracy jest na Wybrzeżu. Bardzo łatwo jest się teraz zatrudnić w branży turystycznej, nawet jak nie mówi się biegle po polsku. I uchodźcy teraz wolą takie zatrudnienie - mówi dyrektor.

Z jego obserwacji wynika też, że nadal Ukraińcy traktują pobyt w Polsce jako tymczasowy.

- Oni chcą w każdej chwili mieć możliwość powrotu do siebie - mówi, ale jednocześnie dodaje, że u części pewnie sytuacja zmieni się w lipcu, kiedy skończą się programy pomocowe. - Niektórzy pewnie nadal będą żyli z oszczędności, ale spora grupa będzie musiała szukać możliwości zarobku - tłumaczy.

Problem podstawowy: znajomość języka

Powiatowy Urząd Pracy w Słupsku nie prowadzi odrębnego katalogu ofert z pracą dla obywateli Ukrainy. Uchodźcy korzystają z tej samej bazy co Polacy.

Podobne zasady stosuje także koszaliński PUP. Henryk Kozłowski, jego dyrektor, zwraca uwagę na podstawowy problem osób zza wschodniej granicy. Pracodawcy chętnie by dali pracę Ukraińcom, ale mają jeden ważny warunek - i trudno im za to robić wyrzuty - znajomość języka polskiego.

Nieumiejętność posługiwania się polskim na poziomie komunikatywnym prowadzi do tego, że większość osób z Ukrainy podejmuje pracę znacznie poniżej swojego wykształcenia i doświadczenia. Jako przykład Henryk Kozłowski podaje primabalerinę z Odessy, która trafiła do Koszalina. Jej szansa na znalezienie w naszym regionie pracy zgodnej z jej kwalifikacjami jest znikoma. Nie znaczy to jednak, że urzędnicy się poddali. Jak nam zdradza dyrektor, poszli tropem ośrodków i instytucji kultury, w których jej talent mógłby się przydać.

Jednak najbardziej ekstremalnym przypadkiem pracy poniżej kompetencji są lekarze z Ukrainy. Chociaż polska służba zdrowia boleśnie cierpi na braki kadry medycznej, Ukraińcy w polskich szpitalach pracują jako asystenci albo nawet sanitariusze.

Jak zauważają szefowie urzędów pracy, wśród uchodźców jest wiele osób, które są specjalistami w swoich dziedzinach, odnoszącymi zawodowe sukcesy. Jednak bez znajomości języka trudno im się starać o stanowiska dla nich odpowiednie.

Sprowadza się to do tego, że gdyby ktoś chciał podjąć pracę w przetwórni ryb czy w charakterze pokojówki albo pomocy kucharskiej, to nawet przy minimalnej znajomości języka polskiego ma szansę na dostanie etatu.

Jedną z powszechnych akcji pomocowych po wybuchu wojny były kursy języka polskiego dla Ukraińców. Henryk Kozłowski mówi, że to świetna inicjatywa, dzięki której nasi goście mogli nauczyć się podstaw języka. Jednak by nauczyć się go w takim stopniu, by móc podjąć pracę, trzeba intensywnych kursów - najlepiej takich zakładających kilka godzin nauki dziennie, w tym naukę specjalistycznego języka. Tu też najlepszym przykładem są lekarze, którzy, by postawić trafną diagnozę, muszą umieć nie tylko dogadać się z pacjentem, ale posługiwać się polską terminologią medyczną.

Bywa jednak i tak, że język nie jest przeszkodą nie do pokonania. Ukraińcy w szczecineckiej firmie branży metalowej Emet pracują już od kilku lat, a po wybuchu wojny na Ukrainie jest ich więcej.

- Początkowo byli to oczywiście emigranci zarobkowi, obecnie zatrudniamy pięć takich osób, po wojnie doszły jeszcze dwie kolejne, już uchodźcy - mówi Franciszek Kalata, dyrektor Emetu Szczecinek. - Są to pracownicy wykwalifikowani, pracują przy specjalistycznym montażu lub obsługują maszyny numeryczne. Czytają dokumentację, początkowo tylko rozumieli, co się do nich po polsku mówi, ale teraz już porozumiewają się bez problemu. Jestem z nich bardzo zadowolony, a ponieważ odzew na ogłoszenia o pracę ze strony Polaków jest bardzo nikły, to nie wykluczam, że zatrudnię kolejnych Ukraińców.

Uchodźcy ratują sezon?

Obywateli Ukrainy zatrudnił również Paweł Breszka, który prowadzi restaurację Casa Nostra w Darłówku.

- Prawda jest taka, że osoby z Ukrainy ratują polski rynek pracy, ratują nam życie. Bez nich nie funkcjonowałby sektor turystyczny na polskim Wybrzeżu - mówi nam przedsiębiorca z Darłowa.

- W tym roku nie mam aż takich problemów z personelem jak w ubiegłym - przyznaje Monika Kowalska, dyrektorka Vienna House Amber Baltic Międzyzdroje. - Zatrudniam obcokrajowców, w tym kilka Ukrainek.

Przyznaje jednak, że największą barierą w zatrudnianiu na stanowiska, gdzie konieczny jest kontakt z klientem, jest bariera językowa.

- Ale gmina zorganizowała kursy językowe - mówi dyrektorka. - I parę Ukrainek zatrudnionych w moim hotelu zapisało się na nie.

Opowiada też, że po paru dniach nauki polskiego przyszły do niej z pytaniem, czy mogą liczyć na większe pensje i nowe stanowiska.

- Zaimponowały mi - mówi Monika Kowalska. - Widać było u nich determinację. Umówiłyśmy się, że jak będą potrafiły porozumieć się z gościem hotelowym, to na pewno przerzucę je do innej pracy.

Jest praca, nie ma chęci

Czasem okazuje się, że nie znajomość języka polskiego jest najważniejsza, lecz chęci. Wszystko sprowadza się do tego, czy uchodźcy chcą się zaaklimatyzować, uniezależnić.

Monika Widocka z koszalińskiej Pracowni Pozarządowej, która opiekuje się uchodźcami (obecnie to grupa około 150 osób w miejscach zbiorowego kwaterunku), mówi, że część osób nie ma w sobie woli, by zacząć na swoich warunkach organizować sobie życie w Polsce. Ale jest także grupa, która gotowa jest na wielkie poświęcenia, by tylko iść na swoje.

- Była u nas prawniczka z Ukrainy. Od razu zaczęła szukać pracy. Najpierw jako sprzątaczka, teraz pracuje u ogrodnika. Dla niej priorytetem było, by nie być dla nikogo ciężarem. Najlepiej poradziły sobie kucharki i kosmetyczki. Szybko znalazły pracę w swoim zawodzie.

Z drugiej strony bywa, że praca szuka człowieka i znaleźć nie może.

- Czasem dostajemy od firm dobre oferty dla naszych podopiecznych, ale nie możemy znaleźć chętnych - komentuje Monika Widocka.

Specustawa, czyli praca bez biurokracji

Zatrudnianie uchodźców stało się możliwe, bo rząd maksymalnie uprościł procedury.

- W Polsce może pracować obywatel Ukrainy, który przybył legalnie na terytorium Polski od 24 lutego 2022 roku bezpośrednio z terenu Ukrainy, i deklaruje zamiar pozostania w Polsce - wyjaśnia Marcin Horbowy z Powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku. - Tacy obywatele Ukrainy korzystają z ochrony czasowej. Ich pobyt jest legalny przez 18 miesięcy, licząc od 24 lutego 2022 roku, niezależnie od daty rzeczywistego przekroczenia granicy, czyli do 23 sierpnia przyszłego roku.

Jak zatrudnić legalnie obywatela Ukrainy? W praktyce wystarczy poinformować powiatowy urząd pracy w ciągu 14 dni od daty podjęcia przez niego zatrudnienia. Nie trzeba fatygować się do urzędu. Formalności dopełnia się elektronicznie na portalu praca.gov.pl.

Pracownik z Ukrainy zatrudniony na podstawie zgłoszenia do powiatowego urzędu pracy może swobodnie zmienić pracodawcę. Do rejestracji niezbędny jest tylko PESEL.

Co ważne, osoby które chcą pracować, nie muszą rejestrować się w urzędzie, a taka rejestracja nie jest także potrzebna, żeby mieć ubezpieczenie zdrowotne. Jednak uchodźca, który zarejestruje się w urzędzie, ma prawo korzystać z wszystkich aktywnych form pomocy, które są dostępne.

Joanna Boroń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.