Aleksandra Pasis

„Trener” miał tulić i spać w łóżku z małym piłkarzem

Oskarżony o pedofilię, Paweł Ł. odpowiada z wolnej stopy, bowiem przebywa na wolności. W sądzie stawił się wraz ze swoim obrońcą, Filipem Klonowskim Fot. Paweł Skraba Oskarżony o pedofilię, Paweł Ł. odpowiada z wolnej stopy, bowiem przebywa na wolności. W sądzie stawił się wraz ze swoim obrońcą, Filipem Klonowskim.
Aleksandra Pasis

- Syn powiedział mi, że Paweł Ł. kazał zdjąć majtki, zawiązał oczy i wsadzał mu coś do buzi - zeznała wczoraj matka kolejnego pokrzywdzonego chłopca.

Trzecia rozprawa procesu Pawła Ł., oskarżonego o molestowanie kilkuletnich chłopców i posiadanie zdjęć z pornografią dziecięcą, była równie trudna jak poprzednia, zwłaszcza dla rodziców pokrzywdzonych maluchów. Musieli oni bowiem odświeżyć w swej pamięci dotkliwe dla nich wspomnienia z wydarzeń związanych z czynami, które na ich pociechach miał dopuścić się 26-latek, podający się za trenera piłki nożnej. Z dziećmi spotykał się na zajęciach na grudziądzkich Orlikach. Z kilkoma wyjechał też na obóz do Zakopanego.

Z zeznań rodziców wynika, że „trener” bywał w domach każdego z małych futbolistów.

Tym bardziej - co podkreślali rodzice - nie spodziewali się, że mógł tak zawieść ich zaufanie.

Całował i tulił

- Mój syn był na obozie w Zakopanem i opowiadał, że „trener” spał z innym chłopcem w łóżku, przytulał go i całował - zeznawała przed sędzią Piotrem Gensikowskim, matka Marka. - Nie powiedział, o którego z kolegów chodziło. Nie chciał też nic mówić, czy jego spotkała krzywda ze strony Pawła Ł.

Jak dodała matka, po obozie syn już nie chciał uczęszczać na zajęcia prowadzone przez oskarżonego: - Po powrocie z gór stał się wulgarny i zaczęły się problemy w szkole.

W maju chłopiec trafił do szpitala, ponieważ miał myśli samobójcze. - Jest wycofany, odciął się od kolegów - podkreślała matka.

- O tej sprawie rozmawialiśmy między sąsiadami, ponieważ ich dzieci też chodziły na treningi do Pawła Ł. - zeznawała matka pokrzywdzonego Patryka. - Jednak gdy przyszedł do mnie policjant z wezwaniem na przesłuchanie, dotarło do mnie, że coś złego mogło stać się też mojemu synowi. Dopiero po wizycie funkcjonariusza porozmawiałam z dzieckiem.

Matka: - Byłam w szoku

I kontynuuje: - Byłam w szoku po tym, co usłyszałam. Patryk wyznał mi, że „trener” w przebieralni zdejmował mu majtki, zawiązał oczy i wsadzał coś do buzi.

Zdaniem matki, po tych traumatycznych wydarzeniach chłopiec nie chce już słyszeć o piłce nożnej, zaczął „gasnąć”.

Starsze dzieci były „niewygodne”?

Na treningi prowadzone przez Pawła Ł. na początku chodziło dwóch synów pani Kasi: Maciej i Krzysztof. - Starszy, Krzysztof został wyrzucony. Powiedział mi, że „trener” stwierdził, że „będzie za dużo widział i słyszał” - relacjonowała matka chłopców. - Krzysiek mówił mi, że czasami w szatni dzieje się coś dziwnego.

Matka postanowiła zapytać o sytuację młodszego syna, Macieja. - Powiedział mi, że gdy grupa przebierała się, „trener” rozdał chłopcom słomki i kazał w nie dmuchać, by sprawdzić czy ich genitalia „uniosą” się czy nie. Myślałam, że żartuje. Paweł Ł. przecież bywał u nas w domu...

Z zeznań świadków wynika, że dzieci lubiły uczęszczać na treningi prowadzone przez Pawła Ł. Nie sygnalizowały rodzicom, by miało dziać się coś złego podczas zajęć na orlikach czy pobytu w górach. Nie skarżyły się na „trenera”.

Brat nie zeznawał

Podczas wczorajszej rozprawy miał zeznawać brat oskarżonego, jednak skorzystał ze swojego prawa i jako najbliższy spokrewniony, odmówił składania zeznań.

Paweł Ł. przebywa na wolności. Sąd nie przychylił się bowiem do wniosku prokuratury i nie zastosował wobec niego aresztu. Ma m.in. dozór i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych.

Kolejne posiedzenie sądu na początku stycznia.

Imiona dzieci i jednej z matek zostały zmienione.

Aleksandra Pasis

W grudziądzkim oddziale Gazety Pomorskiej pracuję kilka lat. Zajmuję się głównie tematyką związaną z samorządem, sprawami społecznymi oraz kryminalnymi. Praca z ludźmi, a dokładniej ich historie: jedne dramatyczne, inne zabawne, jest jednocześnie tym co sprawia mi dużą satysfakcję. A najważniejsze - uczy pokory. Po pracy lubię jeździć na rowerze. W czasie urlopu - podróżuję. Gdy znajduję wolną chwilę wieczorem sięgam po książki. Tradycyjne. Papierowe. Tak jak tradycyjna Gazeta Pomorska.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.