Piotr Polechoński

To był różaniec z tysięcy wiernych

To był różaniec z tysięcy wiernych Fot. Radosław Brzostek
Piotr Polechoński

„Różaniec do granic” zagościł w sobotę w 18 kościołach diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, wzdłuż linii brzegowej Bałtyku

Setki tysięcy wiernych w całym kraju wzięło udział w tej niecodziennej modlitwie, nie zawiedli też uczestnicy w naszym regionie. Ci tłumnie, całymi rodzinami, stawili się z różańcami w rękach wzdłuż fragmentu morskiej granicy kraju. Przypomnijmy: „Różaniec do granic” to ogólnopolska akcja modlitewna zorganizowana na niespotykaną skalę, której głównym założeniem było otoczenie całej Polski modlitwą różańcową poprzez odmówienie jej na granicach kraju. W sobotę pielgrzymi spotkali się w 319 kościołach stacyjnych, położonych wzdłuż granicy naszego państwa. To z nich uczestnicy „Różańca do granic”, po mszy świętej i maryjnym nabożeństwie, udali się do „stref modlitwy”, zlokalizowanych co kilometr, gdzie punktualnie o godzinie 14 rozpoczęli odmawianie różańca. Takich stref było około 4 tysięcy, nie zabrakło ich także w naszej diecezji. Strefy do modlitwy powstały u nas w tych miejscowościach, w których zostały wytypowane kościoły stacyjne. Tych było 18 - od Dźwirzyna po Ustkę (m.in. były to kościoły w Kołobrzegu, Ustroniu Morskim, Sarbinowie, Mielnie, Dąbkach).

Najwięcej osób zgromadziło się w bazylice w Kołobrzegu. Tu eucharystię sprawował ordynariusz diecezji bp Edward Dajczak. - Dzisiaj na całym świecie będą zapadały różne decyzje: dobre i złe, te, które wspomogą ludzkość, i te, które będą ją krzywdziły. My teraz w pokorze przed Jezusem i z różańcem w ręku, idąc w głąb tajemnic miłości, będziemy dziś służyć światu, pięknie i niezwykle owocnie - mówił bp Dajczak. Z kolei w Ustce liturgii przewodniczył bp Krzysztof Włodarczyk. W homilii sprzeciwił się ośmieszaniu modlitwy różańcowej, która jest „nie tylko przebieraniem paciorków, ale głęboką ufnością w moc Bożą”.

Odmówieniu różańca w naszym regionie towarzyszyła deszczowa aura i to spowodowało, że nie zawsze wierni mogli się ustawić wzdłuż morza, na plaży. Tak m.in. było w Mielnie, gdzie tylko nieliczni pielgrzymi zeszli na nadmorski piasek, większość z nich - wraz z księżmi prowadzącymi modlitwę - ustawiła się tuż przed głównym zejściem na plażę. - Dlaczego tu jestem? Bo czułam, że powinnam tu być. Nasze współczesne życie pędzi tak bardzo, że na co dzień umyka nam sprzed oczu to, co najważniejsze: Bóg, który zawsze powinien być na pierwszym miejscu, i świadomość naszej własnej tożsamości. Świadomość tego, skąd jesteśmy i jacy jesteśmy. Dlatego takie publiczne modlitwy jak ta są bardzo ważne, bo przypominają nam o jednym i drugim - mówiła Janina Jaworska, jedna z modlących się w Mielnie osób. Do kościołów diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej zjechali się także pielgrzymi z innych diecezji w Polsce. Wśród nich był m.in. Krzysztof Tobiasz, który do Mielna stawił się z całą rodziną, w tym z dwójką dzieci. - Przyjechaliśmy z Bydgoszczy. Bardzo chcieliśmy tu być, aby zademonstrować nasze przywiązanie do ważnych dla nas wartości. A że trochę pada? Nam to zupełnie nie przeszkadza - dodawał z uśmiechem.

Piotr Polechoński

Dziennikarz „Głosu Koszalińskiego”, politolog, absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego, autor szeregu książek o koszalińskiej historii i tożsamości, w tym „Sekretów Koszalina”, za którą dostał Nagrodą Prezydenta Miasta Koszalina za osiągnięcia w dziedzinie kultury za rok 2017. Laureat dwóch nagród za odkrywanie lokalnej historii i jej popularyzację. W 2005 roku otrzymał „Koszalińskiego Orła”, a w roku 2014 wyróżniony został przez Koszalińskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców „Gospodarni”.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.