Stróż prawa staje się oprawcą, czyli szpetna historia z Muszyny

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Artur Drożdżak

Stróż prawa staje się oprawcą, czyli szpetna historia z Muszyny

Artur Drożdżak

Piotr, funkcjonariusz policji, źle zrozumiał słowa brata i razem poturbowali przypadkową osobę. Teraz przed sądem walczą o uniewinnienie. Do takiego incydentu doszło w centrum Muszyny w noc sylwestrową 2018 roku.

Było tak: Tomasz, lat 31, świętował z matką i dziećmi w jednym z domów przy ulicy Ogrodowej.
Swojego starszego brata, Piotrka - na co dzień funkcjonariusza policji - oraz jego żonę odwiózł wcześniej na inną imprezę do pobliskiej Muszynki.

Incydent ze skuterem

W domu zostały dzieci z dorosłymi, bawiły się do godziny 23. Tomek i jego matka, gdy byli już sami, symbolicznie wypili coś mocniejszego. Po drugiej w nocy Tomka zaniepokoił huk na zewnątrz. Gdy wyjrzał przez okno zobaczył, że ktoś przewrócił jego skuter. Wybiegł na ulicę i - jak mu się zdawało - dostrzegł uciekinierów. Postanowił dać im nauczkę i rzucił się w pościg. Dogonił spacerującą parę ludzi, a kątem oka dostrzegł, że w uliczkę zwiewa ktoś jeszcze. Tomek spojrzał na kobietę i złapał za ramię jej towarzysza, przekonany, że dopadł wandali. Pytał, czemu przewrócili mu skuter. Kobieta się przedstawiła i Tomek skojarzył, że zna ze szkoły jej brata. Wtedy zreflektował się, że to nie oni są wandalami. Kontynuował pościg za trzecią osobą i w pewnej chwili mu się wydało się, że uciekinier jest uzbrojony w nóż. Nie zdołał się o tym przekonać, bo nieznajomy przeskoczył wysoką barierkę i zniknął w ciemnościach.
Tomek dobiegł do domu, z którego zabrał komórkę i składany nóż. Bratu policjantowi przez telefon opowiedział, co się stało. Piotrek stwierdził, że to sprawa dla policji i poradził Tomkowi, by dał sobie spokój. Starszy brat usłyszał jeszcze, jak roztrzęsiony Tomek mówi, że widzi dwie osoby na ul. Ogrodowej.

Tomek przerwał rozmowę, uruchomił nagrywanie komórką i poszedł w kierunku postaci. Z bliska ujrzał znajomego Kamila i jego kolegę Sebastiana.
Obaj bawili się na innej imprezie sylwestrowej przy Ogrodowej, było tam z 10 osób. Wyszli zapalić i już wracali, gdy ujrzał ich Tomek. Podczas spaceru nie mijali jego domu, nie mieli też pojęcia, że ktoś tej nocy przewrócił jego skuter.

Kamil dostrzegł Tomka i rzucił „cześć Multer”. Tomek minął go bez powitania. - Po co uciekasz, ja z tobą człowieku banię piłem - wyrwało się Kamilowi.

Pozostało jeszcze 72% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Artur Drożdżak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.