Rodzice jak dzieci? Dłużej żyją, ale częściej tracą kontakt z rzeczywistością

Czytaj dalej
Fot. 123 rf
Monika Kaczyńska

Rodzice jak dzieci? Dłużej żyją, ale częściej tracą kontakt z rzeczywistością

Monika Kaczyńska

Zazwyczaj decyzję o ubezwłasnowolnieniu bliskiej osoby poprzedzają tygodnie przemyśleń i nieprzespanych nocy. Nie było innej drogi - mówią ci, którzy się na to zdecydowali.

Zabrać wolność, bo się kocha? Dzieci coraz starszych i bardziej chorych rodziców życie stawia przed trudnymi wyborami.

Statystyki są nieubłagane - do sądów coraz liczniej trafiają wnioski o ubezwłasnowolnienie. W ubiegłym roku w całej Polsce było ich blisko 15 tysięcy. Sądy przychyliły się do 9515 z nich. Tym samym 8751 osób zostało ubezwłasnowolnionych całkowicie, 764 osoby zostały ubezwłasnowolnione częściowo. 60,6 proc. wszystkich to osoby, które ukończyły 60 lat. Ale to jedynie wierzchołek góry lodowej.

Sprawa, choć dotyka coraz większej liczby osób, wciąż budzi ogromne kontrowersje.

Gdy psychika szwankuje

W większości przypadków rodzina składa do sądu wniosek o ubezwłasnowolnienie, gdy spostrzega, że zachowanie członka rodziny zagraża jemu samemu lub innym. Wraz ze wzrostem długości życia coraz częściej pojawiają się one na tle chorób neurodegeneracyjnych (takich jak m.in. choroba Alzheimera czy demencja, bywają też skutkiem udaru mózgu, wypadku, ale też alkoholizmu i narkomanii).

- Gdy choruje jedna osoba - choruje cała rodzina

- podkreśla Lidia Leońska, rzeczniczka prasowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Poznaniu. - Ubezwłasnowolnienie to konstrukcja, która ma ochronić rodzinę i samą osobę ubezwłasnowolnioną m.in. przed koniecznością spłacania pochopnie zaciągniętych długów czy konsekwencjami nieregulowania zobowiązań.

Już sam zamiar ubezwłasnowolnienia członka rodziny budzi na ogół bardzo silne emocje. - Długo się wahałam - przyznaje poznanianka, która zdecydowała się na ten krok.

- Z mamą chorą na Alzheimera było coraz gorzej

- coraz częściej kogoś nie rozpoznawała, gdy wychodziła po zakupy, przynosiła cztery egzemplarze tej samej gazety czy pięć paczuszek po 10 deko szynki. Chętnie otwierała domokrążcom, bałam się, że w końcu kupi jakieś garnki czy kołdry. Powiedziałam o swoim pomyśle ojcu. On oburzył się i powiedział siostrze. I rozpętało się prawdziwe piekło. Dzwoniły do mnie najdalsze kuzynki, żeby mi powiedzieć, jak bardzo się za mnie wstydzą, jaką jestem wyrodną córką i wiele innych rzeczy. Bez zgody ojca nie mogłam ubezwłasnowolnienia przeprowadzić. Ostatecznie sfinalizowałam sprawę, gdy zmarł. Gratulowałam sobie tej decyzji, gdy mama trafiła do szpitala.

Psycholog Katarzyna Piguła nie jest zdziwiona.

- Niestety, autorytarne wypowiadanie się w sprawach, które nas nie dotyczą, to bardzo częsta przywara

- mówi. - Właściwie na niej opiera się cały inter-etowy hejt, który nas zalewa. W przypadku osób starszych niestety dzieje się tak, że dopóki jeszcze są względnie samodzielni i zdrowi, to dalsza rodzina jest skłonna utrzymywać jakieś kontakty - od czasu do czasu się spotkać, złożyć życzenia świąteczne czy imieninowe. Gdy człowiek zaczyna potrzebować pomocy - choćby najprostszej i niewiążącej się z żadnym wysiłkiem, jak przyniesienie drobnych zakupów - wszyscy znikają. Ale oczywiście czują się jak najbardziej upoważnieni do osądzania. To dodatkowo utrudnia najbliższym podjęcie i tak trudnej decyzji.

Pozostało jeszcze 60% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Monika Kaczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.