Przystanek Polanów. Leśnicy dbają o wojennych gości jak o własne rodziny

Czytaj dalej
Marzena Sutryk

Przystanek Polanów. Leśnicy dbają o wojennych gości jak o własne rodziny

Marzena Sutryk

Ich mężowie i ojcowie walczą na Ukrainie, one postanowiły uciec, by ratować dzieci. Uchodźczynie znalazły schronienie u leśników z Polanowa, w dawnej siedzibie nadleśnictwa.

- Po tym, jak przeprowadziliśmy się do nowej siedziby, przy ul. Żwirowej w Polanowie została po nas część bloku, w której były biura. Jest przewidziana do sprzedaży, ale gdy wybuchła wojna na Ukrainie, postanowiliśmy wesprzeć uchodźców i zapadła decyzja, że wstrzymujemy procedurę sprzedaży - wyjaśnia Jacek Todys, nadleśniczy Nadleśnictwa Polanów. - To dla nas szczególnie ważne, bo nieruchomość należąca do Skarbu Państwa znalazła ważne przeznaczenie. Dzięki temu kilkadziesiąt osób, w tym małe dzieci, może znaleźć schronienie. Wszyscy są tu bezpieczni. Cieszymy się, że mogliśmy im pomóc.

Tutaj dobrze, ale dom jest tam

Uchodźcy trafili do Polanowa za pośrednictwem biura wojewody zachodniopomorskiego z różnych stron Ukrainy. Część przyjechała pociągiem, ale są i tacy, którym w ucieczce przed wojną pomogli duchowni. Tak jak w przypadku pani Julii z Łucka (to siedziba administracyjna obwodu wołyńskiego), która dotarła tu ponad miesiąc temu z dwoma synami. Obaj zostali już przyjęci do tutejszych szkół. Pani Julia też sobie jakoś radzi - dostała pracę szwaczki; w rodzinnych stronach także pracowała w tym zawodzie. W Polanowie już się zadomowiła. Mówi, że jej tu dobrze.

- Bardzo dziękuję panu nadleśniczemu i wszystkim ludziom, którzy są tu dla nas tacy dobrzy - mówi pani Julia, ale przyznaje - podobnie jak inne matki - że chce wracać do siebie, do swoich. Tam został dom, rodzina. Ona zdecydowała, że musi ratować swoich synów. Dlatego dłużej nie czekała. Zabrała najpotrzebniejsze rzeczy, trochę pieniędzy i przyjechała do Polski.

Podobnie 25-letnia Wiktoria z małą córeczką, która przyjechała z Żytomierza. Ładna, drobna, sympatyczna młoda kobieta, która na pierwszy rzut oka bardziej wygląda jak starsza siostra dziewczynki, którą trzyma na rękach.

- Nie, to moja córeczka, Ola - śmieje się Wiktoria. Całkiem nieźle mówi po polsku. Uczyła się naszego ojczystego języka w szkole. Na Ukrainie pracowała w agencji reklamowej, w sekretariacie. - Ale wybuchła wojna i agencja teraz nie działa - mówi. Ona również podjęła decyzję o wyjeździe, kierując się przede wszystkim troską o dobro dziecka. Na Ukrainie został mąż, z którym jest w kontakcie. Została też rodzina, przyjaciele. Pozostał też dom - czy ten przetrwa wojnę, czy zostanie zburzony - tego nie wie nikt. Tak jak nikt nie wie, co z nimi dalej będzie, jak długo będą musieli zostać w Polsce, czy będzie do czego wracać…? Pytań bez odpowiedzi jest wiele…

- Tu bardzo dobrze się nam mieszka, mamy ładne pokoje i bardzo za to dziękujemy, ale tam - na Ukrainie zostało wszystko, chcemy tam jak najszybciej wracać, jak tylko będzie można, jak już będzie bezpiecznie - dodaje Wiktoria.

Dbają jak o bliskich

Leśnicy z Nadleśnictwa Polanów dbają o przybyszów jak o swoich bliskich. Organizują niemal wszystko, co im potrzebne do życia, poświęcając na to swój prywatny czas. Począwszy od pomocy medycznej, jak np. wizyta u ginekologa, która jest potrzebna przyjezdnym kobietom, poprzez załatwianie spraw urzędowych, a kończąc na załatwieniu możliwości edukacji dla dzieci (od przedszkola po szkołę) i pomocy w szukaniu pracy. Nie trzeba z pewnością nikomu tłumaczyć, że te wszystkie prozaiczne sprawy, bez znajomości języka, w obcym kraju, urastają do rangi barier trudnych do pokonania przez uchodźców.

Nadleśnictwo korzysta z rządowego wsparcia (40 zł dziennie na osobę), by utrzymać uchodźców mieszkających w dawnej siedzibie. Ale to nie wszystko. Zanim ktokolwiek mógł zamieszkać przy ul. Żwirowej, trzeba było to miejsce przygotować. Nadleśnictwo wydało na to ok. 100 tys. złotych. Konieczne było malowanie, ale też przerobienie wielu pomieszczeń biurowych.

Od widelca po pralkę

- W budynku są trzy poziomy przygotowane do zamieszkania. Na każdym piętrze przygotowaliśmy łazienki, prysznice, a także kuchnie oraz jadalnie - opowiada nadleśniczy Jacek Todys. - Wyposażyliśmy pomieszczenia w niezbędny sprzęt AGD, w meble, a także w drobniejsze rzeczy, jak sztućce czy naczynia. Tym ludziom trzeba było dać wszystko - od widelca po szklankę czy talerz. W naszej dawnej sali narad przygotowaliśmy świetlicę dla dzieci, są tam zabawki, gry, by dzieci miały się czym zająć. Pracownicy przynosili, co mogli - ktoś przyniósł dywan, ktoś inny sprawny telewizor, ktoś pościel, ręczniki. I tak wspólnymi siłami udało się przygotować pokoje oraz całe zaplecze potrzebne do życia. Nie ma tu luksusów, ale jest dach nad głową i warunki, żeby ukraińskie rodziny mogły tu mieszkać - dodaje nadleśniczy.

I podkreśla, że podziękowania za życzliwość należą się też wspólnocie mieszkaniowej, która stanowi sąsiedztwo dawnej siedziby nadleśnictwa. Dała bowiem zgodę na przyłączenie tej części budynku do ich kotłowni.

Leśnicy organizują również dostawy żywności. Pomocy szukają m.in. w bankach żywności, mogą też liczyć na wsparcie Caritasu, także pod względem zapotrzebowania na odzież czy środki chemiczne. Pomagają jeszcze MOPS w Polanowie oraz Stowarzyszenie Kierunek Polanów, które zrzesza aktywnych mieszkańców z Polanowa i okolicy.

Każdy może pomóc

Każdy, kto chciałby wesprzeć uchodźców przebywających w dawnej siedzibie nadleśnictwa, ma np. do oddania sprawne rowery dla dzieci albo inny sprzęt, który może się przydać młodszym i starszym dzieciom oraz młodzieży, albo chciałby przekazać jakieś inne potrzebne rzeczy, może kontaktować się w tej sprawie z Nadleśnictwem Polanów: telefon do sekretariatu w godzinach pracy nadleśnictwa to 94 318 82 37 albo 318 82 50.
============11 Zdjęcie Autor (7218592)============
fot. marzena sutryk
============11 Zdjęcie Autor (7218588)============
fot. marzena sutryk
============06 Zdjęcie Podpis (7218589)============
Pani Julia zamieszkała w Polanowie ponad miesiąc temu z dwoma synami (na zdjęciu z młodszym)
============06 Zdjęcie Podpis (7218586)============
- Bardzo dobrze nam się tu mieszka, bardzo dziękujemy Wam - Polakom - za pomoc - mówi Wiktoria
============04 Autor txt (7218584)============
Marzena Sutryk
============04 Autor email (7218583)============
Polanów
============03 Wstęp (7218580)============
============11 Zdjęcie Autor (7218595)============
fot. marzena sutryk
============06 Zdjęcie Podpis (7218593)============
- Na każdym piętrze przygotowaliśmy łazienki, kuchnie i jadalnie - opowiada nadleśniczy Jacek Todys

Marzena Sutryk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.