Joanna Krężelewska

Ponad 200 tysięcy złotych zniknęło z sądowej kasy pożyczkowej

Ponad 200 tysięcy złotych zniknęło z sądowej kasy pożyczkowej
Joanna Krężelewska

Pracownicy stracili pieniądze. Dyrektor Sądu Okręgowego w Koszalinie zawiadomiła prokuraturę.

Z Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej Sądu Okręgowego w Koszalinie „wyparowało” ponad 200 tys. złotych. Dyrektor Sądu zawiadomiła prokuraturę.

 

Choć kasy zapomogowo-pożyczkowe powstawały głównie w PRL-u, w większych zakładach pracy popularne są do dziś. Jak działają? Szczegóły reguluje ustawa o związkach zawodowych oraz rozporządzenie Rady Ministrów. 

 

Kasa jest inicjatywą pracowników, koleżeńską umową. Chętni składają deklarację i zobowiązują się do wpłacania co miesiąc określonej kwoty. W ten sposób gromadzone są oszczędności, a ze zbudowanego tak kapitału kasy  udzielają nieoprocentowanych pożyczek. Pracodawca powinien kasie zapewnić m.in. pomieszczenie biurowe, prowadzenie księgowości, obsługę prawną, dostarczać druki  i formularze. Za jej funkcjonowanie i za zgromadzone pieniądze jednak nie odpowiada. 

 

Tak też od lat działało to w Sądzie Okręgowym w Koszalinie. Jak wyszło na jaw, że pieniędzy brakuje? Dowiedzieliśmy się, że choć pracownicy regularnie wpłacali do wspólnej puli środki, brakowało pieniędzy na pożyczki  i na wypłatę wkładu. „Nie ma wkładów, papiery które są, pokazują mniejsze wkłady, niż faktycznie zebrane” - czytamy na forum pracowników sądów, na którym o sprawie jest już głośno. Kilkadziesiąt osób straciło od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych.

Pozostało jeszcze 96% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Joanna Krężelewska

Rocznik 1983. Urodzona w dniu, kiedy Polska w meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Europy zremisowała z ZSRR 1:1. Absolwentka Wydziału Nauk Historycznych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od 2006 roku dziennikarka „Głosu Pomorza”, dziś „Głosu Koszalińskiego”. Na łamach dziennika relacjonuje przebieg procesów sądowych w sprawach karnych. Pisze o kulturze, sprawdza, co dzieje się w gminie Sianów i gminie Karlino. Na gk24.pl prowadzi magazyn poświęcony kulturze. Autorka książki „Historia pisana zbrodnią”, poświęconej najgłośniejszym procesom sądowym w sprawach karnych, które toczyły się przed koszalińskim sądem po II wojnie światowej. Nałogowo czyta, szczególnie kryminały i przepisy kulinarne. Uwielbia podróże, żeglowanie, wycieczki rowerowe, las i mokry nos swojego psa Stefana.

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Oszukani P

zniknęło???naprawdę samo zniknęło??? przecież wiadomo kto okradł pracowników. Najlepsze jest to, że ta osoba nic sobie z tego nie robi. tylko w Polsce można ukraść 300 tyś i spacerować bezkarnie po plaży.

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.