Miasto Koszalin - mała ojczyzna

Czytaj dalej
Marzena Sutryk

Miasto Koszalin - mała ojczyzna

Marzena Sutryk

Dlaczego przyjechał przed laty do Koszalina - o tym opowiedział Eugeniusz Żuber. Wydał właśnie książkę „Koszalin współczesny”. W bibliotece odbyło się spotkanie.

Sala Koszalińskiej Biblioteki Publicznej była pełna po brzegi. Spotkanie poprowadził dziennikarz Piotr Pawłowski.

- Publikacja jest próbą telegraficznego pokazania współczesnego Koszalina „tu i teraz” i spojrzeniem inwentaryzacyjnym na fakty, instytucje i ludzi dzisiejszego czasu - mówi autor, który wydał książkę na 750-lecie miasta. - Mam nadzieję, że da ona możliwość poszerzenia wiedzy o mieście i wzbogaci literaturę popularnonaukową Koszalina z początkowych lat XXI wieku - dodaje Eugeniusz Żuber. Wiedzę ma na ten temat ogromną z uwagi na swoją pracę i zaangażowanie w rozwój miasta (był m. in. wiceprezydentem oraz prezydentem Koszalina).

- Jestem szczęśliwy, że tu jestem ze swoją rodziną - opowiadał Eugeniusz Żuber. Po raz pierwszy przyjechał do Koszalina w 1964 roku.

- Byłem przewodniczącym LZS w powiecie wałeckim - opowiadał. - Przyjechał do nas szef wojewódzkiego zrzeszenia, rozmawiał ze mną i zaproponował przejście do pracy w Koszalinie. Byłem zdziwiony, ale to było dla mnie wyzwanie. Nauczyciel w Sypniewie, wiejski chłopak, aktywista...

Gdy trafił do Koszalina, miastem rządził wówczas Antoni Grzechowski. Jaki był wówczas Koszalin?- Przede wszystkim to było o wiele mniejsze miasto, wyglądało zupełnie inaczej, trzeba przyznać, że bardzo mocno się zmieniło od tamtego czasu - opowiadał Eugeniusz Żuber na spotkaniu z mieszkańcami.

Po jakimś czasie E. Żuber na 8 lat wyemigrował do pracy w Miastku.

- Czekając 15 lat na mieszkanie w Koszalinie dostałem propozycję pracy w Miastku - wyjaśnia. - Tam dostałem mieszkanie, a miałem już dosyć tułania się po sublokatorkach - opowiada autor książki. - Do tego pracę dostała też moja żona. Skorzystaliśmy.

- Byłem tam przewodniczącym Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki - mówił. - Potem przesunięto mnie na Wydział Kultury i od tego momentu zaczęły się na dobre moje kontakty z tą dziedziną. Potem zostałem przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej, a następnie zostałem naczelnikiem Miastka.

- Prezydent Kokowski wysłał do mnie panią wiceprezydent Koszalina, by przekonała mnie do powrotu do pracy w koszalińskim ratuszu, do pracy w kulturze fizycznej i turystyce.

Wrócił, ale dopiero, gdy skończył studia. To był czerwiec 1974. I już tu pozostał.

Eugeniusz Żuber to m. in. twórca dzisiejszego CK 105, a ówczesnego Miejskiego Ośrodka Kultury. - Dostałem od prezydenta Kokowskiego, który reorganizował strukturę urzędu, polecenie, że mam stworzyć taką instytucję - dodaje. - Prezydent stwierdził, że będzie działał KOSiR i dodatkowo MOK, a nie będzie w ratuszu Wydziału Kultury.

Koszalin przeszedł ogromne przeobrażenie za sprawą Centralnych Dożynek, które zorganizowano w 1975. - Gdy padła wiadomość o tym, to zawrzało, że będzie robota - opowiada Eugeniusz Żuber. - Władysław Kozdra widocznie miał takie chody u Edwarda Gierka, że ten dał mu dożynki. I dobrze, bo to jedno z wydarzeń historycznych tych czasów, z pewnością nie tak wielkie, jak wizyta papieża, ale także o ogromnym znaczeniu. Byłem wśród osób odpowiedzialnych za organizację dożynek - mówił też autor.

Więcej o tym, jaki jest współczesny Koszalin, można dowiedzieć się z książki Eugeniusza Żubera. O publikację można pytać m. in. w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej.

Marzena Sutryk

W Głosie Koszalińskim od 1998 roku. Obszar zainteresowań i poruszanych tematów to m. in. funkcjonowanie samorządu, głównie Koszalina i powiatu koszalińskiego, a tu niemal każda dziedzina życia - począwszy od inwestycji, poprzez sprawy urzędowe i działalność Rady Miejskiej, na jednostkowych problemach mieszkańców kończąc. To także polityka, a zwłaszcza jej przełożenie na lokalne podwórko. To również tematy z zakresu zdarzeń policyjnych, zwłaszcza z terenu Koszalina i powiatu koszalińskiego.

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Alicja Piechota

JAK TRUDNO PRZYZNAĆ SIĘ I SZCZERZE NAPISAĆ SWÓJ ŻYCIORYS. ZAPOMNIAŁ PAN, ŻE NA PRZEŁOMIE LAT 70/80-TYCH BYŁ PAN DYREKTOREM WYDZIAŁU D/S WYZNAŃ URZĘDU WOJEWÓDZKIEGO W KOSZALINIE I INWIGILOWAŁ PAN KSIĘŻY Z TEGO TERENU. POTEM BYŁ PAN PRZEWODNICZĄCYM WOJEWÓDZKIEJ RADU NARODOWEJ W KOSZALINIE. BARDZO SIĘ PAN ZASŁUŻYŁ I GORLIWIE WYPEŁNIAŁ STAWIANE PRZED PANEM PRZEZ ÓWCZESNE WŁADZE OBOWIĄZKI. JAK ROZPOCZĄŁ PAN KARIERĘ W KW PZPR W KOSZALINIE A JAK JĄ PAN SKOŃCZYŁ - MYŚLĘ, ŻE ZWERBOWALI PANA JAKO KSIĘDZA I CHYBA ZOSTAŁ PAN WYDALONY Z KAPŁAŃSTWA. NIC SZCZEGÓLNEGO PAN NIE PISZE PRZED 1989 ROKU, NATOMIAST POTEM TO I OWSZEM. WSTYD, WSTYD. SKĄD WIEM, NO CÓŻ BARDZO DUŻO WIEM O ÓWCZESNYCH WŁADZACH KOSZALINA, A PAŃSKI DYREKTORSKI GABINET W UW KOSZALIN MIEŚCIŁ SIĘ KILKA METRÓW OD MOJEGO. JAK MAŁO LUDZI W KOSZALINIE JEST GODNYCH BY CZOŁA SWOJEMU ŻYCIORYSOWI I JESZCZE NAPISAŁ PAN KSIĄŻKĘ ZE STEKIEM KŁAMSTW ZA PAŃSTWOWE PIENIĄDZE I CZERPAŁ/CZERPIE TANTIEMY, JESZCZE RAZ WSTYD.

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.