Kobiety w nauce - czy jest im tam wygodnie?

Czytaj dalej
Fot. JACEK SMARZ
Karolina Koziolek

Kobiety w nauce - czy jest im tam wygodnie?

Karolina Koziolek

Tylko 29 proc. naukowców w Europie to kobiety. Polacy nie widzą w tym nic szczególnie złego. Jak to jest być kobietą naukowcem,opowiadają astrofizyk, informatyk, chemiczka i humanistka.

Od 1990 r. wzrost kobiet zajmujących się badaniami naukowymi wyniósł w Europie tylko 3 proc. Obecnie 29 proc. zajmujących się nauką to kobiety. Jak zaznaczają niektóre z naszych rozmówczyń, rzadziej zajmują stanowiska kierownicze, zdarza im się poczuć, że „są kobietami i w związku z tym nie muszą być tak ambitne”. Mówią, że

płeć nie liczy się do momentu zajścia w ciążę i urodzenia dzieci.

Potem na pewne obowiązki nie da się zamienić z mężem, nawet w najbardziej partnerskim związku. Zazwyczaj właśnie wtedy ich kariera traci rozpęd, ale nie zawsze tak jest, pokazują nasze bohaterki.

Kluczem jest pracowitość

Wśród 10 laureatów Nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, czyli „polskiego Nobla”, których mamy w Poznaniu, jest tylko jedna kobieta. To prof. Elżbieta Frąckowiak z Wydziału Technologii Chemicznej Politechniki Poznańskiej, zajmująca się kondensatorami energii. Ich zastosowanie jest ogromne. Mogą działać zarówno w zabawkach elektrycznych, jak i w autobusach na prąd. Przemysł najbardziej interesuje się jednak kondensatorami w kontekście energii odnawialnej. Najważniejszą ich cechą jest to, że są przyjazne środowisku.

Kiedy rozmawiamy, prof. Elżbieta Frąckowiak, jest właśnie w USA na konferencji naukowej. Za oceanem jest godzina 1, profesor nie odbiera. Po kilku minutach dzwoni. Prosi o wyrozumiałość, ma wystąpić na drugi dzień ze swoim referatem, który wciąż szlifuje. Po chwili rozmowy obiecuje, że postara się pisemnie odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących życia kobiety naukowca w Polsce.

Co sprawiło, że ta kobieca blondynka została uznanym technologiem chemicznym i zdominowała męski świat kondensatorów energii?

Dr Agata Karska do niedawna pracowała w Obserwatorium Astronomicznym UAM, teraz obserwuje gwiazdy z Piwnic pod Toruniem, ośrodku UMK.
Krzysztof Fic Profesor Elżbieta Frąckowiak z Wydziału Technologii Chemicznej Politechniki Poznańskiej

- Pracowitość. Myślę, że to co osiągnęłam, zawdzięczam pracowitości. Przysłowie powtarzane w domu mówi: „Bez pracy nie ma kołaczy”. Nie próbowałam się „przebijać” czy zabiegać o uznanie, po prostu sumiennie pracowałam - mówi.

Czy miała chwile zwątpienia, że jako kobieta nigdy nie przebije szklanego sufitu, nie zrobi „prawdziwej kariery”?

- Nigdy nie próbowałam przebić szklanego sufitu, nie interesowało mnie wspinanie po drabinie. To raczej szkło samo pękło - odpowiada.

Z jej relacji wynika, że nigdy nie planowała zostać naukowcem. Jako dziewczynka chciała być nauczycielką, tak jak jej rodzice. Praca na politechnice to przypadek.

-

Sądzę, że często o życiu, karierze decyduje los i ludzie, których spotyka się po drodze

- przyznaje. - Na studiach dostałam stypendium fundowane przez technikum w Słupsku. Po obronie pracy magisterskiej zaproponowano mi pracę w Politechnice Poznańskiej, dlatego nie musiałam spłacać tego stypendium. No i tak to się zaczęła moja przygoda z nauką. Zapewne wtedy połknęłam bakcyla, lubiłam czytać, tłumaczyć literaturę fachową, robić eksperymenty w laboratorium i przetwarzać energię chemiczną w elektryczną. Muszę przyznać, że w tamtych czasach badania naukowe robiło się bardziej dla przyjemności niż dla publikacji, z których obecnie trzeba się nieustannie rozliczać.

Opowiada, że życie domowe przeplatało się z pracą.
- Córka Ania nieraz była zabierana do pracy, a potencjostaty czasami gościły w domu. Przecież nie można było przegapić eksperymentu. Niestety, wtedy komputer nie rejestrował wszystkich danych - wspomina. - Teraz są inne czasy, wszystko toczy się w zawrotnym tempie. Wszędzie konkurencja zamiast współpracy. Trudno powiedzieć, czy kobietom naukowcom teraz jest trudniej, czy łatwiej niż wówczas, kiedy sama zaczynałam. Myślę, że szanse kobiet i mężczyzn są bardziej wyrównane, chyba jest jednak łatwiej. Trzeba tylko chcieć.

6 kobiet na 60 informatyków

Prof. Marta Kasprzak z Instytutu Informatyki Politechniki Poznańskiej mówi, że w jej środowisku pracy płeć nie ma znaczenia, ale

kobiety na informatyce nie są zbyt popularne.

Kiedy przyszła profesor, zaczynała studia, na jej roku uczyło się zaledwie sześć dziewczyn na 60 żaków.

Dr Agata Karska do niedawna pracowała w Obserwatorium Astronomicznym UAM, teraz obserwuje gwiazdy z Piwnic pod Toruniem, ośrodku UMK.
Łukasz Gdak Profesor Marta Kasprzak z Wydziału Informatyki Politechniki Poznańskiej

- Nigdy nie dotknął mnie jednak brak równouprawnienia. Trafiłam na świetnego promotora pracy magisterskiej prof. Jacka Błażewicza, który cenił kobiety. Dziś pracuję w jego zakładzie, a kobiet jest coraz więcej - mówi prof. Marta Kasprzak.

Prof. Kasprzak jest mamą trzech chłopców w wieku od 10 do 15 lat. Opowiada, że najtrudniejsze były czasy, gdy dzieci były młodsze. Zazwyczaj któryś z chłopców akurat był chory, bez przerwy coś się działo, było potrzebne do załatwienia do szkoły. To wymagało wiele zaangażowania.

- Pomogło mi to, że miałam wyrozumiałego szefa. W razie potrzeby pozwalał mi pracować z domu. Widziałam różnicę, koleżanki pracujące w innych miejscach w takich sytuacjach musiały brać urlop - opowiada.

Ona miała elastyczny czas pracy. Niejednokrotnie oznaczało to pracę wieczorami do późnych godzin, gdy dzieci poszły już spać. Mówi, że pomogło jej to, że późno zdecydowała się na dzieci. Dzięki temu w pierwszych latach po studiach mogła poświęcić się całkowicie uczelni i zapracować na nazwisko.

Potem pomogła mama.

- Była z nami na cały etat. Początkowo dojeżdżała z sąsiedniej miejscowości, potem przeprowadziła się do Poznania, obecnie mieszka na sąsiedniej ulicy. Dzięki temu dzieci mają dokąd wrócić ze szkoły. Jestem jej bardzo wdzięczna - mówi.

Prof. Kasprzak wspomina, że gdy zaczynała studia, niejednokrotnie słyszała uszczypliwe pytanie

„Po co idziesz na politechnikę? Chyba szukać męża”.

Teraz kobiety na politechnice nikogo nie dziwią. - Studia kończyłam 21 lat temu, obecnie czasy są inne i w mniejszym stopniu postrzega się pracownika poprzez pryzmat płci, a bardziej liczy się, co kto potrafi - mówi profesor.

Naukowiec humanistka

Profesor Agnieszka Jelewska ze względu na pracę na uczelni podjęła decyzję, by odsunąć w czasie macierzyństwo. Mówi to od razu na początku rozmowy i dodaje, że w tym roku skończyła 39 lat i trzy tygodnie temu urodziła Zosię, pierwsze dziecko.

Dr Agata Karska do niedawna pracowała w Obserwatorium Astronomicznym UAM, teraz obserwuje gwiazdy z Piwnic pod Toruniem, ośrodku UMK.
Waldemar Wylegalski Profesor Agnieszka Jelewska z Wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu im. A. Mickiewicza

- Chciałam pełnego macierzyństwa. Wiedziałam, że dzielenie wychowania dzieci i pisania habilitacji jest nie dla mnie. Angażuję się we wszystko na 100 procent. Po tych trzech tygodniach macierzyństwa widzę, że podjęłam słuszną decyzję. Przy dziecku trudno jest wygospodarować choć kilka godzin na cokolwiek innego - mówi.

Na co dzień pracuje na Wydziale Filologii Polskiej na UAM. Jest współautorką nowego kierunku studiów magisterskich, który łączy różne dziedziny wiedzy i kompetencji. Od nowych mediów, przez sztukę po performance.

Wraz z drem Michałem Krawczakiem

stworzyła w Poznaniu Interdyscyplinarne Centrum Badawcze Humanities/Art/ Technology, czyli Humanistyka/Sztuka/ Technologia.

Centrum „jest pionierską w Polsce, nowoczesną jednostką inicjującą i realizującą transdyscyplinarne badania i projekty artystyczne. (…) Jako hub naukowo-artystyczny realizuje często projekty, które nie mieszczą się w zdefiniowanych, konwencjonalnych granicach istniejących dyscyplin artystycznych i badawczych (…)” - czytamy na portalu Culture.pl przybliżającym polskich twórców kultury.

- Oprócz tych projektów wiele czasu poświęcałam na przygotowanie zajęć dla studentów. Co roku ten sam przedmiot prowadzę nieco inaczej. Wykładowca musi nadążać za najnowszymi publikacjami naukowymi na świecie i uwzględniać je w prowadzeniu zajęć. Tylko tak można inspirować studentów - uważa profesor.

W karierze naukowej osiągnęła już bardzo wiele, teraz wchodzi w nowy etap. Przed nią miesiące urlopu macierzyńskiego, choć nie poświęci go wyłącznie córce. Na razie dla niej zrezygnowała z wykładów na Yale, które były zaplanowane na luty przyszłego roku. Jednak dla Instytutu Teatralnego przygotowuje właśnie premierę transopery.

Za pół roku powrót na uczelnię.

- Czuję duże wsparcie mojej katedry - mówi. - Nie ma też nacisków, żebym szybko wracała. Wszyscy się cieszą, że mam dziecko. Mam nadzieję, że po moim powrocie spotkam się z wyrozumiałością co do mojego macierzyństwa i obowiązków z tym związanych. Kluczem do tego, żeby wszystko się ułożyło, jest przede wszystkim wsparcie partnera - przyznaje.

Dodaje, że płeć nigdy nie stała jej na drodze w robieniu kariery naukowej. Tylko raz, jeszcze jako doktorantka, miała na tym tle trudną sytuację z jednym ze starszych profesorów. - Zasugerował mi, że moje miejsce, jako kobiety jest w kuchni i przy dzieciach. Bardzo szybko zareagowałam. Od tego czasu nic podobnego mi się nie przytrafiło - opowiada.

Jej zdaniem

kobiety, którym udaje się wybić w środowisku naukowym, wyróżnia charakter i fakt, że nie pozwolą, by traktować je przez pryzmat płci.

- Po 2000 r. w Polsce w nauce coraz mocniej liczy się wiedza i rzetelność. To rzeczy, które trudno obalić bez względu na płeć - podsumowuje.

Ambitna astrofizyczka

Dr Agata Karska na co dzień zajmuje się narodzinami gwiazd. Jest najbardziej utytułowaną młodą astrofizyczką. Do niedawna pracowała w Obserwatorium Astronomicznym UAM, teraz obserwuje gwiazdy z Piwnic pod Toruniem, ośrodku UMK.

Dr Agata Karska do niedawna pracowała w Obserwatorium Astronomicznym UAM, teraz obserwuje gwiazdy z Piwnic pod Toruniem, ośrodku UMK.
Andrzej Romański Dr Agata Karska, astrofizyk, która właśnie porzuciła UAM na rzecz Uniwersytetu M. Kopernika w Toruniu

- Dopóki nie miałam dzieci, płeć nie miała dla mnie w pracy znaczenia - mówi. - Wprawdzie jestem jedyną kobieta w katedrze, ale promotorka mojej pracy doktorskiej była kobietą, więc mam model - dodaje.

Oboje dzieci urodziła jeszcze na doktoracie, który robiła w Niemczech. Teraz mają 3 i 6 lat.
- Odkąd mam dzieci, mam też obowiązki, na które nie mogę zamienić się z mężczyzną. Mam na myśli szczególnie ciążę i czas po porodzie. Teraz widzę, że mam mniej czasu na pracę badawczą.

Nie da się pogodzić wychowania dzieci, prowadzenia zajęć dydaktycznych i zaawansowanych badań naukowych.

W moim przypadku cierpi prowadzenie badań. W pracy zawodowej poświęcam się głównie studentom - mówi.

Dr Karska zajmując się młodymi gwiazdami, zmienia oblicze światowej astrofizyki. Mimo niekwestionowanych osiągnięć i nagród przyznaje, że spotkała się z dyskryminacją ze względu na płeć. Jej ambicja była traktowana podejrzliwie.

- Kobiet w nauce jest wiele, ale przyjmuje się, że ich miejsce jest podrzędne. Tam, gdzie byłam, nie rozumiano, że chcę się rozwijać. Wokół byli sami mężczyźni, bywało, że moi męscy przełożeni traktowali mnie protekcjonalnie. Czułam, że uwierało ich, iż byłam zbyt ambitna jak na kobietę - stwierdza.

Jej zdaniem w tej chwili czasy nie sprzyjają kobiecej karierze. - Nasze matki wciąż pracują, więc nie mogą pomóc przy wychowaniu dzieci, często też mieszkają w odległych miastach, bo wyprowadzamy się w poszukiwaniu pracy. Dostęp do żłobków i przedszkoli jest trudny - mówi.

Przyznaje, że na etapie liceum sądziła, że nie będzie mieć dzieci, że całkowicie poświęci się nauce. Potem się to zmieniło.

- Naukowiec to nie cyborg bez kobiecych uczuć - mówi. - W nauce raz ma się sukcesy raz nie, ważna jest rodzina, by zachować elementarną radość życia - podsumowuje.

Świat nauki zmienia się wolno

Mieszkańcy Europy widzą miejsce dla kobiet w nauce, a wolne tempo zmian w tym obszarze jest dla nich zaskakujące. Jednak jedynie 10 proc. badanych wskazało właśnie naukę jako dziedzinę, w której kobiety mają najlepsze predyspozycje do osiągnięcia sukcesów.

Tylko tylko 21 proc. Polaków uważa, że powolne tempo wzrostu liczby kobiet w nauce jest czymś niepokojącym. Najbardziej postępowi okazali się Hiszpanie. Aż 76 proc. z nich wskazało, że zmiany powinny być dokonywane szybciej.

Karolina Koziolek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

obniżka -50% na Czarny Weekend

30-dniowy dostęp do Głosu Koszalińskiego online

14,50 29,00

Czarny weekend trwa! Do 29.11 kup prenumeratę cyfrową za połowę ceny i ciesz się dostępem do aktualnego wydania gazety bez wychodzenia z domu.

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.