Emigracja z Ukrainy coraz większa. Dotarła też do Szczecinka

Czytaj dalej
Fot. Rajmund Wełnic
Rajmund Wełnic

Emigracja z Ukrainy coraz większa. Dotarła też do Szczecinka

Rajmund Wełnic

Pracownicy z Ukrainy w Polsce przestali już być sensacją. Fala emigrantów dotarła i do Szczecinka.

Język ukraiński i rosyjski słychać na placach budów w gospodarstwach, ale też coraz częściej w hotelach, gastronomii, sklepach. Także w Szczecinku i okolicach. Zatrudniają ich firmy budowlane i rolne. - W moim bloku remontowano kominy i pół ekipy budowlańców była z Ukrainy - mówi jeden z mieszkańców Szczecinka.

- Nikt nie ma dokładnych danych, bo część emigrantów zarobkowych jest szarej strefie, ale mówi się o milionie, dwóch, pracowników z Ukrainy w skali roku - mówi Włodzimierz Fil, szef Związku Ukraińców w Polsce z Białego Boru. Od 12 czerwca zniesiono w Unii Europejskiej obowiązek wizowy dla obywateli Ukrainy - teraz tylko na podstawie paszportu mogą w Polsce przebywać 90 dni przez pół roku.

To jeszcze nie upoważnia do podjęcia legalnej pracy. Procedura - zwłaszcza w wypadku pracy sezonowej - nie jest jednak skomplikowana. - Obywatele Ukrainy, Białorusi, Gruzji i Mołdawii mogą pracować w Polsce do 6 miesięcy w roku na podstawie oświadczenia pracodawcy, który dostarcza nam ksero paszportu takiego pracownika - wicedyrektor pośredniaka Maciej Batura mówi, że informacja o ich zgodzie na przyjazd i podjęcie pracy trafia do Straży Granicznej.

Jeżeli gość ma pracować dłużej, to podawca musi do urzędu pracy zwrócić się o wydanie opinii uzasadniając, że nie może na lokalnym rynku pracy znaleźć pracownika o danej kwalifikacji. - Analizujemy wtedy osoby o danej specjalności w naszych rejestrach i organizujemy giełdę pracy i jeżeli pracodawca nikogo nie znajdzie, to wydajemy stosowną opinię, na podstawie której pracodawca występuje do wojewody o zgodę na zatrudnienie obcokrajowca - Maciej Batura mówi, że zdecydowana większość firm wybiera pierwszą drogę. - Praca na dłużej wiąże się z uzyskaniem karty czasowego lub stałego pobytu.

W tym roku szczecineckie firmy zatrudnią najpewniej około pół tysiąca obcokrajowców, w zdecydowanej większości obywateli Ukrainy. A to dopiero początek fali emigrantów ze Wschodu.

Jak wielu pracowników z zagranicy mamy w powiecie szczecineckim? Z miesiąca na miesiąca coraz więcej.

- W zeszłym roku szczecinecki pośredniak przyjął 225 oświadczeń od pracodawców, w tym już - do końca lipca - 236 - informuje Maciej Batura, wicedyrektor PUP Szczecinek.

Jeżeli tendencja się utrzyma - a jest wręcz wzrostowa - to w roku 2017 w szczecineckich firmach będzie pracować grubo ponad pół tysiąca obcokrajowców, głównie Ukraińców. Zwykle zarabiają najniższą krajową - 13 zł za godzinę.

- Chyba, że korzystają z pośrednictwa agencji zatrudnieniowej, to wtedy stawki są po 8-9 złotych netto - mówi Włodzimierz Fil ze Związku Ukraińców w Polsce z Białego Boru.

- Zdecydowana większość wykonuje proste prace, ale przyjeżdżają i lekarze, nauczyciele i specjaliści z branży informatycznej - mówi szef lokalnego ZUwP. - Ukraińcy zakładają własne firmy, piastują też stanowiska kierownicze. Wszystko jest kwestią znajomości języka, doświadczenia i kwalifikacji. Na przykład już teraz większość uczniów liceum mniejszości ukraińskiej w Białym Borze stanowią dzieci Ukraińców, którzy przyjechali do Polski do pracy.

- Są także prośby polskiego Kościoła do biskupów greckokatolickich, aby utworzyć parafie dla Ukraińców np. w Radomiu, Kielcach, Skierniewicach, gdzie do tej pory wiernych tego wyznania nie było - dodaje Włodzimierz Fil. - To także oczywiście wynik emigracji z Ukrainy.

Ukraińcy są samodzielni i nie na socjalu

Podejście Polaków do gości zza wschodniej granicy jest raczej przyjazne. - Choć są i głosy, że stanowią zagrożenie - mówi szef ZUwP. - Z naszą organizacją raczej nie szukają kontaktu, chyba że wpadną w jakieś tarapaty.

Generalnie jednak większość Polaków widzi, że goście ze Wschodu przyjechali tu ciężko pracować. Sami zresztą jesteśmy najliczniejsza emigracją zarobkową w Unii Europejskiej. W powszechnej opinii natomiast imigranci z Bliskiego i Dalegiego Wschodu oraz Afryki raczej chętniej korzystają z socjalu.

Szkoły też wyglądają gości ze Wschodu

Na Ukraińców liczy także oświata. Zespół Szkół w Białym Borze ogłosił w tym roku nabór do klasy dla obcokrajowców w swoim liceum. To opłacalne, bo subwencja na takiego ucznia jest o połowę większa niż na Polaka. Klasy jednak nie udało się utworzyć, piątka kandydatów rozpocznie od września edukację w klasie o profilu kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne i ratownictwo.

Zdaniem Włodzimierza Fila młodzi Ukraińcy - dzieci emigrantów - wybierają jednak na razie liceum mniejszości w Białym Borze. - 80 procent nowych uczniów w szkole to dzieci emigrantów z Ukrainy - mówi Włodzimierz Fil.

Rajmund Wełnic

Z lokalną prasą - najpierw Głosem Pomorza, a następnie Głosem Koszalińskim - jestem związany od 1995 roku. Do redacji trafiłem niemal prosto po studiach. Mam to szczęście, że mogę pisać o swoich pięknych rodzinnych stronach - Szczecinku i powiecie szczecineckim. Szczęśliwie żonaty z Martyną, jakżeby inaczej - mieszkanka Szczecinka. Wolny czas "pożerają" mi obecnie pociechy (Zuzia, 2009) i Felek (2015). Zaciekły kibic piłkarski.


Mieszkaniec Szczecinka od urodzenia, z tym miastem związany razem z rodziną na dobre i złe. Pisałem o Szczecinku i powiecie szczecineckim w Głosie Pomorza, a obecnie w Głosie Koszalińskim, naszym dodatku Głosie Szczecinka oraz na portalach gk24.pl i szczecinek.naszemiasto.pl Z wykształcenia i zamiłowania historyk, więc dzieje regionalne zajmują dużo miejsca w mojej działalności. Cenię sobie interakcje i współpracę z Czytelnikami, którzy współtworzą nasz portal. Piszę dla Nich, z Nimi i o Nich

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.