red

Dobry pośrednik bywa czasem filtrem niedobrych emocji

Dobry pośrednik bywa czasem filtrem niedobrych emocji
red

Z Violettą Goldfarb i Rafałem Kietrysem, współwłaścicielami biura Goldfarb Nieruchomości, rozmawiamy o tym, dlaczego ludzie z całej Polski kupują mieszkania i domy w Koszalinie i na wybrzeżu koszalińskim.

– Od kiedy biuro Goldfarb Nieruchomości działa w naszym mieście?

Violetta Goldfarb: Od 2013 r.

– I od początku przy ul. Odrodzenia?
V.G.: Tak. To dobre miejsce. Blisko do centrum miasta, jest też gdzie zaparkować. Ludzie kojarzą to miejsce.

– To prawda. Kiedy wspomniałem, że jadę na rozmowę do Waszego biura, brat od razu powiedział, że to w pobliżu placu Kilińskiego. A nie był Waszym klientem.
Rafał Kietrys:
Nasz charakterystyczny baner rzuca się w oczy. Ale zmieniamy nazwę.

– Dlaczego?

R.K.: Niektórym osobom kojarzy się z ona z hurtownią farb, co oczywiście jest zrozumiałe.

– A nowa nazwa?

R.K.: Taka sama jak nasze hasło reklamowe i adres witryny – Natropienieruchomości.pl. Do tego charakterystyczne logo z patrzącym przez lornetkę psem. Też łatwe do zapamiętania.

– Początki były trudne?
V.G.: Na początku funkcjonowaliśmy jako oddział sieci, co wbrew pozorom wcale nie ułatwiało działalności. Od przełomu lat 2014 i 2015 jesteśmy już samodzielnym biurem działającym pod własną marką. Wtedy jeszcze prowadziłam biuro sama. Od ponad roku współwłaścicielem biura jest Rafał Kietrys.

– Klientów macie głównie z Koszalina czy z regionu?
V.G.: Sprzedający to koszalinianie i mieszkańcy regionu, natomiast kupujący są z całej Polski. W ofercie mamy przede wszystkim lokale z dawnego województwa koszalińskiego.

– Rozmawiamy w Koszalinie. A gdyby klient teraz zadzwonił, że jest właśnie w Człuchowie i chce obejrzeć człuchowski lokal?
R.K.: Rzecz jasna odległość stanowi pewien problem techniczny. Ale i technika w tej sytuacji pomaga. Dysponujemy jednymi z najnowocześniejszych narzędzi do odpowiedniej prezentacji nieruchomości, jak np. matterport, kamera 360, gogle 3D, dzięki czemu powstają spacery wirtualne, w super jakości, nawet do 4K…

– Po co ludzie ze Szczecina czy Wielkopolski kupują domy i mieszkania w Koszalinie czy Mielnie?
V.G.: Nie tylko stamtąd. Zdarzają się też klienci z Górnego Śląska czy Krakowa. A powody są różne. Starsi ludzie chcą na emeryturze zamieszkać w spokojnej okolicy, gdzie jest czyste powietrze i dużo jodu. Młodsi, nawet z dużych miast, czasem dostają lepszą pracę właśnie w Koszalinie. Natomiast zamożni ludzie inwestują, np. w ośrodki wypoczynkowe. Coraz więcej osób interesuje się właśnie tego typu inwestycjami.

R.K.: Bywa, że ktoś jest na wakacjach w Mielnie czy w Chłopach i spodoba mu się jakaś działka. Niekoniecznie chcą tam budować ośrodek. Czasem po prostu pragną mieć domek na lato.

– Kupujący wolą Mielno czy Chłopy?
R.K. To zależy. Jedni wolą być tam, gdzie jest dużo ludzi i coś się dzieje. Hałas im nie przeszkadza. Inni preferują spokojniejsze miejsca. Nie ma reguły.

– Reguła pewnie jest taka, że klienci chcą mieć działkę jak najbliżej morza?
R.K.: To i owszem. Wiele osób nie chce mieć domku nawet na obrzeżach Mielna, bo za daleko do plaży. Już nie mówiąc o Strzeżenicach. Tymczasem dom w stanie deweloperskim, który w Strzeżenicach kosztuje 500 tys. zł, w Mielnie kosztowałby milion. W Chłopach metr działki 300 m od morza może kosztować 650 zł.

– Pytania o działki w nadmorskich kurortach zdarzają się tylko latem czy przez cały rok?
V.G.: Generalnie w branży nieruchomości można wyróżnić dwa szczególnie intensywne sezony. I wbrew pozorom żaden nie przypada na lato. Pierwszy to wiosna, a drugi jesień. Jesienią klienci pytają głównie o działki albo niewielkie mieszkania.

– A w ogóle ludzie kupują raczej małe mieszkania czy duże?
R.K.: Preferencje klientów falują i trudno tu wskazać jakiś wzór. Jednego roku modne są duże mieszkania, kolejnego znów małe. Kiedyś często pytano o lokale na czwartym piętrze, teraz nawet młodzi wolą pierwsze i drugie piętro.

– Kiedyś „zaszalałem” i kupiłem mieszkanie na niskim parterze…
R.K.: Jeśli niski parter, to z dużym tarasem, który daje minimum prywatności. I garażami pod budynkiem, żeby sąsiedzi nie parkowali przed oknem. Ewentualnie na osiedlu grodzonym.

– W Koszalinie? Myślałem, że grodzone osiedla to krajobraz Warszawy.
R.K.: U nas też już kilka jest. Jeśli nie całe osiedle, to przynajmniej podwórko. Ludzie chcą czuć się bezpiecznie.

– Gdzie koszalinianie najchętniej kupują mieszkania lub domy? Jamno, Raduszka?
V.G.: Niekoniecznie. Raczej na osiedlu Na Skarpie, na Przylesiu, w okolicach Emki i Atrium, na osiedlu Unii Europejskiej. Niepopularna jest w tej chwili Żytnia, w związku z problemami związanymi z przebudową, ale to się zmienia.

– Jak zachęcić ludzi, żeby sprzedawali i kupowali nie na własną rękę, lecz za pośrednictwem biura?
V.G.: Żeby dobrze zaprezentować i sprzedać lokal lub dom, potrzeba dużej wiedzy i doświadczenia. Trzeba też mieć nowoczesne narzędzia do prezentacji. Zresztą klient coraz bardziej docenia jakość i profesjonalną obsługę w biurze. Do nas klienci wracają lub trafiają z polecenia innych klientów. Nawet takich, którzy ostatecznie nie zawarli transakcji. Bo dobrze im się rozmawiało. To nas oczywiście cieszy i motywuje do dalszych wysiłków.

R.K.: Dodajmy, że uważnie słuchamy klientów, dzięki czemu wiemy, czego chcą.

V.G.: Na własną rękę łatwo coś sprzedać za tanio lub też zażądać za mieszkanie zbyt wysokiej ceny. W pierwszym przypadku szkoda pieniędzy, w końcu niemałych. W drugim sprzedający może bardzo długo czekać na kupującego.

R.K.: Ktoś może też wpłacić zadatek na nowe mieszkanie, bo jest pewien, że ma klienta na stare. Tymczasem kandydat na klienta może się wycofać, a wtedy zadatek w wysokości pięciu, 10 lub nawet 20 tys. zł po prostu przepada…

V.G.: Mieszkania i domy kosztują bardzo dużo. Gdy w grę wchodzą tak wysokie sumy, ludzie mają zrozumiałe obawy, czy kupujący na pewno im zapłaci. Nawet wtedy, kiedy nad wszystkim czuwa pośrednik. W przypadku samodzielnie dokonywanej transakcji, te obawy są dużo większe.

R.K.: Zdarzają się także niedomówienia, kto ma zapłacić 150 zł za jakiś dokument. Bo kontrahenci nie mieli wcześniej pojęcia, że taki dokument będzie im potrzebny. Pośrednik by im o tym powiedział, ale nie wzięli pośrednika. Bywa też, że sprzedający czuje się rozgoryczony, bo kupujący zdradził mu, że chce dokonać w nieruchomości dużych zmian. Pośrednik jest filtrem, który zatrzymuje takie potencjalnie wrażliwe informacje. Bezpośrednie relacje kontrahentów to ryzyko zgrzytów.

V.G.: Bywa, że kupujący przestraszy się ciążącej na nieruchomości hipoteki. Pośrednik wytłumaczy, w jaki sposób kredyt zostanie spłacony, zadba o stosowne dokumenty w odpowiednim czasie, aby transakcja była bezpieczna. Ale to nie musi być hipoteka. Może to być inne obciążenie lub ograniczenie w dysponowaniu nieruchomością…

– Bywają chyba także inne niełatwe sytuacje? Jeśli ktoś np. uważa, że dostanie kredyt, a nie ma zdolności kredytowej?
V.G.: Niełatwe, ale w trosce o czas kupującego, a także nasz, trzeba wysłać klienta do fachowca od spraw kredytowych. Im szybciej się klient dowie, że wymarzonej nieruchomości jednak nie kupi, tym prędzej będzie mógł znaleźć inne lokum, może nieco mniejsze, ale również ładne, przytulne i w sympatycznej okolicy.

R.K.: W swojej pracy napotykamy wiele niełatwych sytuacji, ale profesjonalny agent jest po to, aby odnaleźć się również i w takich, oraz niczym katalizator oczyścić atmosferę, podać rozwiązanie, które zadowoli najbardziej wymagających. Dlatego warto zapłacić za pośrednictwo w sprzedaży czy zakupie nieruchomości, gdyż często jest to po prostu bezpieczniejsze i korzystniejsze dla klienta rozwiązanie.

– Jakie kryteria powinien spełniać kandydat na pracownika biura nieruchomości?
V.G.: Akurat poszukujemy nowych pracowników. A kandydat powinien mieć odpowiednią osobowość. Ta praca to ciągły kontakt z ludźmi, a klienci są wymagający. Pracownik musi mieć silny charakter, ale prezentować wysoką kulturę osobistą. Nie można okazać klientowi lekceważenia, a już na pewno nie można okazać mu wyższości. Nawet, jeśli klient chce kupić nieruchomość, na którą go nie stać.

R.K.: Dobrze, jeśli kandydat miał wcześniej już kontakt z klientami czy ogólnie ze sprzedażą. Na pewno nowy pracownik może liczyć na duże wsparcie merytoryczne, a do dyspozycji będzie miał najnowsze narzędzia pracy oraz komfortowe warunki z przyjazną atmosferą włącznie.

red

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.