Czy pandemia koronawirusa zabije polskie uzdrowiska?

Czytaj dalej
Fot. Adriana Herrmann
Szymon Spandowski

Czy pandemia koronawirusa zabije polskie uzdrowiska?

Szymon Spandowski

W związku z pandemią, 46 polskich uzdrowisk zostało zamkniętych. Z dnia na dzień straciły one źródła utrzymania. Ich przedstawiciele biją na alarm. Do końca kwietnia większość kurortów może zbankrutować!

Osiemset tysięcy osób... Dla porównania Kraków, drugie pod względem liczby mieszkańców miasto w Polsce, liczy według oficjalnych danych prawie 775 tysięcy dusz. 800 tysięcy osób rocznie korzysta z usług 46 polskich uzdrowisk. Przy ich obsłudze pracuje jakieś sto tysięcy osób. Mniej więcej tylu mieszkańców mają Legnica, Koszalin, Tarnów... Lada moment ci wszyscy ludzie mogą znaleźć się na bruku.

W związku z pandemią koronawirusa, w połowie marca rząd radykalnie ograniczył dopływ kuracjuszy do kurortów. Leczenie mogli kontynuować tylko ci, którzy rozpoczęli turnusy przed 14 marca. 20 marca weszło jednak w życie rozporządzenie o natychmiastowym zawieszeniu działalności. Uzdrowiska świecą dziś pustkami.

W gotowości

Innego wyjścia nie było, wirus pochłania kolejne ofiary. Nikt z tym nie polemizuje. Dla uzdrowisk, których przychody niemal w stu procentach pochodzą ze środków publicznych - realizacji umów zawartych z Narodowym Funduszem Zdrowia czy Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, pandemia jest również śmiertelnie niebezpieczna. Zgodnie z tymi umowami kurorty, nawet puste, muszą być utrzymywane w gotowości. Koszty utrzymania są zatem spore, a przychodów nie ma. Rządzący, wprowadzając radykalne środki w walce z chorobą, tu akurat nie pomyśleli o rozwiązaniach osłonowych. Tarcza antykryzysowa branży, opartej głównie na umowach z NFZ i ZUS, nie uratuje. W uzdrowiskach dzwony biją na alarm, ich zarządcy ślą do Warszawy alarmujące pisma i apele.

„Jeżeli administracja państwa natychmiast nie podejmie konkretnych i zdecydowanych kroków ukierunkowanych na ten konkretny sektor, to w połowie kwietnia br. nie będzie już takiej potrzeby - co najmniej połowa szpitali uzdrowiskowych, sanatoriów, prewentoriów i przychodni uzdrowiskowych upadnie, a druga połowa zrobi to z końcem miesiąca!” - napisali członkowie Unii Uzdrowisk Polskich do premiera Mateusza Morawieckiego.

W bardzo trudnej sytuacji znalazły się nie tylko sanatoria i szpitale, ale również uzdrowiskowe samorządy.

- Musimy pogodzić trudną sytuację finansową z wieloma dodatkowymi działaniami w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa - mówi Adriana Herrmann, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Inowrocławia. - Nie tylko realizujemy zalecenia rządu, za które na razie nie otrzymujemy rekompensaty, ale podejmujemy własne, ważne przedsięwzięcia na szczeblu lokalnym. Wszystko robimy w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców. Na skutek panującej epidemii Inowrocław, jako miasto uzdrowiskowe, utraci kolejne dochody. W ubiegłym roku wpływy z tytułu opłaty uzdrowiskowej w budżecie miasta wyniosły ponad 2,1 mln złotych.

Jeżeli administracja państwa natychmiast nie podejmie konkretnych i zdecydowanych kroków ukierunkowanych na ten konkretny sektor, to w połowie kwietnia br. nie będzie już takiej potrzeby - co najmniej połowa szpitali uzdrowiskowych, sanatoriów, prewentoriów i przychodni uzdrowiskowych upadnie, a druga połowa zrobi to z końcem miesiąca!

Leżący niedaleko Ciechocinek, nazywany perłą polskich uzdrowisk, zna każdy. Sława kurortu sięga daleko poza granice kraju. Dzięki spływającej z tężni solance oddychają nie tylko tysiące kuracjuszy. Ona utrzymuje przy życiu całe miasto!

„W przypadku Ciechocinka problem jest o tyle dramatyczny, że całe miasto to w zasadzie jedno wielkie uzdrowisko. Sektor sanatoryjny jest najważniejszą, jeśli nie wprost: jedyną liczącą się gałęzią lokalnej gospodarki. Tu wszystko jest nastawione na obsługę kuracjusza i tylko dzięki niemu istnieje” - czytamy w piśmie, jakie do premiera wysłał zarząd Przedsiębiorstwa Uzdrowisko Ciechocinek.

Tężnie w Inowrocławiu. Województwo kujawsko-pomorskie jest drugim w kraju pod względem liczby łóżek w kurortach
Dawid Łukasik Busko Zdrój

Sytuację pod tężniami dodatkowo komplikuje wielki remont. Tężnię nr 1 czeka wymiana tarniny, tężnię nr 3 - kompleksowa modernizacja. Drewniane wizytówki Ciechocinka, które od roku 2017 są Pomnikami Historii (wyżej na drabinie zabytkowych zaszczytów znajduje się już tylko Lista Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO), czekały na to bardzo długo. Umowy już zostały podpisane. Inwestycja ma pochłonąć niemal 22 miliony złotych, z czego 15 milionów zapłaci Unia Europejska, resztę natomiast musi wyłożyć ze swojej kasy PUC.

Czy tężnie również padną ofiarą koronawirusa? Przetrwały tyle kataklizmów i burz dziejowych. Tężnia nr 1 za cztery lata miała świętować 200. urodziny!

A może tak?

Członkowie Unii Uzdrowisk Polskich nie ograniczają się do apeli o pomoc, proponują też konkretne rozwiązania. „Sektor sanatoryjny to przeszło 800 tys. kuracjuszy kierowanych co roku na uzdrowiskowe leczenie stacjonarne i ambulatoryjne - czytamy w piśmie do premiera. - W tym trudnym czasie chcemy mieć możliwość pozostawania w gotowości dla działań przewidzianych na czas pandemii. Stąd liczymy na to, że podmioty, które miały zakontraktowane usługi na rzecz NFZ i ZUS, z budżetu tych instytucji otrzymają bezpośrednią pomoc np. w postaci wypłaty co miesiąc 1/12 wartości kontraktu przewidzianego na rok 2020. Nie pokryje to w całości kosztów stałych działalności, jednakże pozwoli na przetrwanie tego trudnego dla wszystkich okresu”.

Uzdrowiska znalazły się na krawędzi. Co będzie dalej? Tego nikt nie wie, ponieważ odpowiedzi, jak dotąd, nie ma.

- Dla wszystkich jest to sytuacja nowa, nikt nie był w stanie jej przewidzieć ani wcześniej zaplanować, jak z tego wyjść - mówi Marcin Zajączkowski, prezes Uzdrowiska Ciechocinek S.A. - Jakaś propozycja w stosunku do nas powinna jednak wyjść. Tym bardziej że stanowimy naturalną bazę dla wsparcia służby zdrowia dla osób na kwarantannach.

Dla wszystkich jest to sytuacja nowa, nikt nie był w stanie jej przewidzieć ani wcześniej zaplanować, jak z tego wyjść

Dla spółki i całego Ciechocinka rozpoczęła się walka o byt. Aby nie zwalniać pracowników i nie uruchomić w mieście efektu domina, zarząd szuka innych możliwości wsparcia. Cały czas liczy również na sygnał ze strony rządu.

- Nie oczekujemy od państwa, że będzie nas utrzymywało czy sponsorowało - dodaje Marcin Zajączkowski. - Potrzebujemy środków na przeżycie, które później możemy odpracować. Niech to będzie chociaż w formie pożyczki na zasadzie: dziś wam pożyczamy, a wy przez trzy czy cztery lata odpracujecie, biorąc więcej zleceń z NFZ.

Do tańca trzeba dwojga

Do porozumienia mogą jednak dojść tylko ci, którzy w jego poszukiwania się zaangażują. Tymczasem do środy rząd nie podjął jeszcze żadnego kroku. Pytań w tej sprawie wysłaliśmy sporo. Z Centrum Informacyjnego Rządu otrzymaliśmy odpowiedź, że rząd wsłuchuje się w liczne głosy interesariuszy i na bieżąco analizuje zaistniałą sytuację związaną z wpływem epidemii na gospodarkę. Zareagował również NFZ. „W związku z ogłoszeniem 20 marca 2020 roku na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii, NFZ 21 marca 2020 roku zobowiązał świadczeniodawców do zaprzestania udzielania świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju lecznictwo uzdrowiskowe pacjentom przebywającym na leczeniu - napisała rzeczniczka kujawsko-pomorskiego oddziału Funduszu Barbara Nawrocka. - Na terenie województwa kujawsko-pomorskiego 25 sanatoriów ma podpisaną umowę z KP OW NFZ. Jesteśmy w bieżącym, stałym kontakcie z zarządzającymi placówkami. Sytuacja w kraju jest bardzo dynamiczna, każdego dnia powstają nowe rozwiązania prawne dot. różnych obszarów naszego życia. Rozważane są różne projekty pomocowe. NFZ na bieżąco będzie informował sanatoria o dalszym rozwoju sytuacji”.

Problem dotyczy uzdrowisk w całej Polsce. Wielkie pole do popisu na pewno mają tu parlamentarzyści. Wyborcy będą pytali, co ten czy owa zrobili dla ratowania polskich uzdrowisk. I to nie tylko ci wyborcy, którzy przyjeżdżają na turnusy (przypomnijmy - ponad 800 tys. osób rocznie) bądź ludzie w kurortach zatrudnieni. Uzdrowiska są naszym wspólnym skarbem.
=

Szymon Spandowski

Komentarze

5
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

to_3

Dziurawa tarcza antykryzysowa PiSu na pewno im nie pomoże.

sp2b

Zapytałem czy Bydgoszcz jest uzdrowiskiem. Wpis został skasowany.
Pytanie o to jest dla m. Bydgoszczy obraźliwe?
Zapytam więc inaczej: czy Inowrocław i BYDGOSZCZ są uzdrowiskami?

sp2b

Czy Bydgoszcz jest uzdrowiskiem?
Chyba nie.
Szkoda.
Przynajmniej jakaś korzyść była by z pandemii.

truntikla

Dobić? Chyba nie finansowo. Ceny w uzdrowiskach są tak absurdalnie wysokie, że z tego co tam wyciągają od ludzi w jednym roku mają zapas kasy na 5 lat przerwy.

plus.gk24.pl

promocja -50%

Gorąca promocja na wakacje!

43,50 87,00

Skorzystaj i ciesz się codziennym dostępem do gazety online przez 90 dni. Z tą ofertą oszczędzasz aż połowę ceny!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.