Krzysztof Marczyk

17-letni koszalinianin Adam Zalewski najszybszy w Toruniu

Przy sztucznym świetle i kibicujących fanach zawody wyglądają bardzo efektownie Przy sztucznym świetle i kibicujących fanach zawody wyglądają bardzo efektownie
Krzysztof Marczyk

Czwartą rundę Drift Masters Grand Prix zorganizowaną w Toruniu zdominował 17-letni koszalinianin Adam Zalewski z Zestino Team.

W finale Zalewski pokonał doświadczonego zawodnika Drift Warriors, Grzegorza Hypkiego. Trzeci na podium zameldował się Bartosz Stolarski. Cały cykl składa się z sześciu rund. Kolejne odbędą się 29 bm. w łotewskiej Rydze oraz 26 sierpnia w niemieckim Hockenheim.

Klasyfikacja generalna po czterech rundach: 1. Adam Zalewski (313 pkt), 2. Paweł Borkowski (287 pkt), 3. Grzegorz Hypki (90 pkt).

Warto zaznaczyć, że po raz ostatni zawody DMGP gościły w mieście piernika i Mikołaja Kopernika w 2015 roku. Podobnie jak dwa lata temu na potrzeby zawodów organizatorzy wylali na stadionie aż 700 ton asfaltu.

A. Zalewskiemu, po kwalifikacjach od razu dopisało szczęście, bo w pierwszym pojedynku (top 32) jego rywal, Litwin Kestutis Kelpsa, przez problemy techniczne nie mógł wystartować. W 1/16 koszalinianin wygrał z Krzysztofem Romanowskim (Drift Warriors). W następnej fazie popularny Rubik okazał się lepszy od, bedącego w tym sezonie w bardzo dobrej dyspozycji, Benediktasa z Litwy. W półfinale, z czwórki: Kajetan Rutyna (Net-Kam Drifting Team ), Grzegorz Hypki (Drift Warriors) Bartosz Stolarski i oczywiście A. Zalewski, z dalszej rywalizacji odpadł Rutyna. I ostatecznie, po finałowym wyścigu z G. Hypkim, to zawodnik z Koszalina mógł cieszyć się z wygranej, wskakując tym samym na fotel lidera cyklu Drift Masters GP 2017.

- To niesamowite przeżycie, po raz kolejny zwyciężyć w zawodach DMGP - powiedział Adam “Rubik” Zalewski”. - Nie było łatwo. Rywale, z którymi się mierzyłem zawiesili bardzo wysoko poprzeczkę, ale w końcowym rozrachunku stanąłem na najwyższym stopniu podium. Oczywiście, czuję ogromne wsparcie mojego nowego w tym sezonie teamu Zestino. Bez nich ten sukces byłby niemożliwy, ale to także zasługa moich wspaniałych rodziców, którzy nieustannie we mnie wierzą. Tak, udało mi się zostać liderem cyklu, jednak pozostaję spokojny, ponieważ do końca pozostały dwie rundy i wszystko może się jeszcze wydarzyć - podsumował.

Krzysztof Marczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gk24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.